![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
||||
|
|
Niesamowite Przygody Wujka Zwyrola #1 19/06/2005 |
|
![]()
To jest kurwa reklama - klikajcie w te linki żebyśmy mieli kasę na chlanie! (i dziwki)
Nasz (przed)wakacyjny upominek ma 3500 pixeli wysokości. Pomyślałem, że będziecie chcieli to wiedzieć.Stworzenie tej kolorowej sraki ściekającej z góry strony zajęło tyle czasu, że miałem już serdecznie wyjebane na pisanie czegokolwiek bardziej sensownego niż "ugu-lort-put". A jednak zebrałem się w sobie i - słuchając akurat w Tok FM o Lechu-Stoperze-Parad - postukałem w klawisze, czego wynikiem jest to, co właśnie czytacie. I nic więcej. To ostatnie nasze spotkanie... ........ ....przed wakacjami. Hahaha! Gotcha! Pod koniec czerwca razem z połową Polaków wypierdalam do Anglii robić za czarnucha. Pozytywnym aspektem tego wypadu będzie poznanie nowego kraju. Spodziewajcie się więc po wakacjach ostrej jazdy na pierdolonych, spedalonych Angoli popartej konkretnymi przypowieściami i materiałem zdjęciowym. Oprócz międzynarodowego podżegania jesienią zaproponujemy wam zupełnie nowy design Dziwnych Tabletek. Zaimplementujemy również Content Management System, którym umożliwi częstszą aktualizację DT (bo nie trzeba się będzie jebać z HTMLem). Magia PHP + MySQL sprawi że update Tabletek będzie potrafił zrobić nawet dałniak, czyli będzie to coś szytego specjalnie na naszą miarę. Nie musicie martwić się o zawartość - nie mamy zamiaru zarzucać dotychczasowego klimatu. Cały czas mamy w głowie tylko gówno, siano, chlanie i dzifki, a przez wakacje na pewno nie zmądrzejemy. No i liczę, że uda się wreszcie wspólnie z MADem doprowadzić do końca nasz zupełnie nowy super tajny projekt, który sprawi że porzygacie się na sam jego widok. To będzie naprawdę porządna dawka pojebania zaprezentowana w najlepszym wydaniu. Będziemy mieli 2 miesiące na doszlifowanie projektu końca, co może oznaczać równie dobrze, że zmarnujemy ten czas, tak samo jak robiliśmy to do tej pory. A jeśli sprawy ułożą się naprawę dobrze, to już na jesień wydamy pierwszy plakat Dziwnych Tabletek! Duże rozmiary, full color i ogólny wypas. Jakbym powiedział wam, kto ma go narysować, to byście nie uwierzyli. Dlatego wam nie powiem. To tyle ze spraw organizacyjno-wyjaśniających. Widać jak gołym pindolem, że po tej stronie kabla szukują się spore zmiany na lepsze. A teraz zostawiam was w rękach doktora Sado, który bez wątpienie obniży wasz poziom samozadowolenia do zera. Lub mniej niż zera. Lub mniej niż Leszka Millera. O-o-o! - Franki
SUMMERTIMEJest lato. W zasadzie powinienem się cieszyć. Z niewyjaśnionych jednak powodów do końca nie mogę. W zasadzie mogę, ale coś mi jednak przeszkadza. I chyba nie jest to pogoda. Nie należę bowiem do ludzi, którzy przez całą zimę rzężą, że jest zimno, przez kawałek wiosny rzężą, że nie mogą doczekać się lata, a jak tylko nastanie lato i termometr wskaże temperaturę powyżej 20 stopni natychmiast zaczynają rzęzić, że te upały ich wykończą. Mnie niestety latem przeszkadza co innego. Siedząc w jakże modnych ogródkach na Monte Cassino w Sopocie przyglądam się Polakom. I to nie tylko tym ewidentnym turystom, którzy przybyli nad morze z Gliwic, Wałbrzycha, Przasnysza, Rybnika, Konina czy Sieradza. Ogólnie. Polakom. Jak oni wyglądają?! Mężczyźni /?/, gdy są już na swoim wymarzonym urlopie natychmiast wskakują w klapki powstałe ze sprytnej przeróbki sandałów sprzed kilku sezonów. Założone oczywiście na skarpety we wzorki. Do tego zakładają bardzo gustowne krótkie spodnie najczęściej koloru khaki. Ci odważniejsi, albo mający więcej fantazji wybierają błękit, czy hawajskie wzory /najwyższy odjazd/. Zaciskają te spodnie paskiem poniżej wyhodowanego brzucha /jest też typ preferujący pasek powyżej brzucha, niemalże pod pachami/ i wpuszczają do środka niezwykle oryginalną i wielce gustowną koszulkę polo. W kolorze na przykład żółtym. Do tego męska saszetka na przegubie dłoni, albo tzw. "nerka" przypięta do paska z uciułanym groszem i koniecznie aparat fotograficzny. Jeżeli dodamy obowiązkowe wąsy mające zasłonić skandaliczne braki w brązowym uzębieniu, ewentualnie mające dodać mordzie wyrazu to otrzymamy klasycznego Polaka w średnim wieku na wakacjach. Towarzyszy mu zawsze żona i matka dwójki rozkosznych dzieciaków. Jej wygląd potrafi być nawet bardziej fantazyjny. W końcu jest kobietą i interesuje się modą. Po co niby przez cały rok czyta "Z życia wyższych sfer"? Buty "wsówki", odsłaniające kwadratowe, żółte pięty, krótkie dekatyzowane jeansy z brylancikami, aplikacjami, łańcuszkami, stosowane zamiennie z takąż samą krótką spódnicą. Do tego bluzka na ramiączkach, spod której wystają ramiączka stanika w kolorze na przykład cielistym. Wszystko bardzo przy ciele, w celu uwydatnienia ponętnych opon z tłuszczu. Te bardziej kobiece dorzucają do tego tipsy przyklejone na czas urlopu i bransoletkę wokół kostki. Jeszcze tylko pasemka grubości 5 cm na kilkucentymetrowy odrost i trwałą ondulację i kurort jest jej. Dzieci nie będę opisywać, gdyż stanowią wierne kopie rodziców, z małymi różnicami polegającymi np. na braku wąsów. I idą tacy całą szerokością deptaka uzbrojeni w lody /głównie mężczyźni/, waflowe rury wypełnione dziwną, białą substancją /raczej kobiety/ i gofry z dziesięciocentymetrową warstwą bitej śmietany /przeważnie dzieci/. Około godziny 15-tej nęcący zapach pieczonego na grillu szaszłyka z kiełbasy z cebulą zapędzi ich na obiad. On zamówi mocno przypieczoną, pyszną kiełbaskę, ewentualnie przypominający krążek do hokeja kawał karkówki. Jest na wakacjach i chce zjeść coś innego niż ulubiony kotlet schabowy. Ona raczej smażoną wątróbkę z młodymi ziemniaczkami, a dzieciakom zamówimy frytki, frytki i do tego frytki z frytkami. Pamiątkowe zdjęcie przy fontannie na Monte Cassino i około 18-tej wracamy do domu wczasowego, bo nasz turnus ma kolację. Po kolacji kawiarnia domu wczasowego i piwo z wódką przy dźwiękach generowanych przez lokalny zespół "Trzy majtki", grający szanty. Pokolenie niżej /18-25 lat/ stanowi odrębna grupę. Może nawet bardziej barwną. Wśród kolesi królują nadmuchane sterydami mięśnie i obowiązkowy brak jakiejkolwiek fryzury /przecież to pedalstwo!/. Do tego dyndająca na szyi komórka ukradziona na dyskotece w Smardzewie, T-shirt z logiem ulubionego piwa "Warka strong" i wystający spod rękawka tatuaż z podobizną Pudzianowskiego. U boku dziewczyna, której zazdrości mu zawsze cała dyskoteka. Już wyjaśniam dlaczego. Przyjrzyjmy się jej od stóp do głowy, bo warto. Na stopach białe buty w ekstremalny szpic, koniecznie białe. Pięty raczej zadbane. Jeszcze. Ale tylko do ślubu kościelnego, bo później nie trzeba już się starać. Białe, cieniutkie spodnie lub błękitne jeansy stosowane zamiennie z identycznymi spódnicami, wszystko "biodrówki" i koniecznie, ale to KONIECZNIE wystające spod nich stringi sięgające pach, które wprost przepięknie komponują się z tatuażem na lędźwiach. Tatuaż to bliżej nieokreślony trybal wyjebany grubą igła przez wałbrzyskiego mistrza dziar, zresztą chłopaka najlepszej przyjaciółki - Klaudii . Totalny odjazd to wielki, ozdobny napis o treści np. "PRZEMEK" /przysięgam, ze widziałem!/. W pępku błyszczący kolczyk, opięta różowa bluzeczka, samoopalaczowa, żółta opalenizna kończąca się na szyi /w wakacje się wyrówna.../, wykurwisty akryl na paznokciach i czarne krechy w miejscu, gdzie kiedyś były brwi. Jeżeli dodamy jeszcze konturówkę wokół ust i popalone od rozjaśniania włosy blond /albo kruczoczarne, nie ma innej opcji/, to już wiemy, czemu Przemkowi, Sławkowi, Danielowi cała "dyska" zazdrości Soni. Jadłospis podobny do wyżej wymienionego i litry warki strong z sokiem wiśniowym [chyba malinowym - przyp. Frankiego] oraz wódki z redbullem. Wieczorem /aż do rana, bo dobra amfa długo trzyma/ taniec w amoku przy dźwiękach techno, albo polskim hip hopie i ruchanie w pobliskich krzakach jak już amfa zejdzie. I to były nasze najcudowniejsze wakacje... Wśród takiego tłumu czasem przemknie się samotna kobieta lat około 45 rozglądająca się za wymarzonym, ustawionym cudzoziemcem, która przez ostatnie dni urlopu nie szuka już cudzoziemca, tylko kogokolwiek, gdyż "turnus mija, a ja niczyja". Albo flanelowy student z gitarą, śpiewający "łyski moja żono i wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni", zbierający na piwo. I tak to wygląda. Nie tylko w Sopocie. Smród kiełbasy, brzęk tłuczonych butelek, dzwoniące telefony /"gdzie jesteście, bo my na Monciaku"/ i nakurwiający beat ze stuningowanych golfów dwójek. Lato, wakacje, luz. Totalne szaleństwo! Będzie co opowiadać kumplom z firmy ochroniarskiej i koleżankom z butiku...
Konkurs literacki Wujka Zwyrola - rozwiązania BRAK W związku z tym, że okazaliście się żałosnymi anal-fabetami i nikt nie przysłał niczego, co nawet po naciągnieciu tak zwanych zasad konkursu mogłoby zostać odebrane za tekst w języku polskim, uznajmy was za totalnych debili. Widziecie, wystarczyło napisać cokolwiek z odrobiną sensu (lub jego totalnym brakiem) a mielibyśmy powód, żeby dać wam gadżety do kompa, koszulki i alkohol. Ale jako że jesteście beznadziejnymi złamasami, musimy zatrzymać te dobra dla siebie, co jakoś specjalnie nas nie boli. Pojeby. W związku z tym, że mieliście wyjebane na nasz konkurs, Wujek Zwyrol ma wyjebane na was i nie będzie odpowiadał na listy. Get back to your pathetic lives, fuckers! Na zakończenie mały deserek od człowieka, który potrafi coś więcej niż srać i pić, a potem opowiadać ile to on by w życiu nie zrobił, ale nie zrobi, bo mu się nie chce. Jak jesteś wystarczającym debilem by ci się to choć troche podobało to zamieszczaj. Jak nie to też możesz. No to tyle... Merr P.S. Tylko nie podpisuj tego syfu moją ksywką jakby coś.
![]()
|