![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
||||
|
|
Bombowe wakacje! 05/09/2005 |
|
![]()
![]() Właśnie w tym momencie, mimowolnie, bez naszych chęci i udziału stajemy się świadkami kolejnego cyrku z cyklu "Wybory Parlamentarne i Prezydenckie Show - Polish Edition 2005". Politycy reklamują się na billboardach, ulotkach i w telewizorni tuż obok batoników, proszków do prania i podpasek. Tymbark, Pollena Rex, Tusk, Adidas, Kaczyński. Mordy straszą zewsząd wymuszonymi, nieszczerymi grymasami imitującymi uśmiech. Puder dosłownie odpada od twarzy. ONI są produktem marketingowych zabiegów specjalistów od wizerunku. Nauczeni doświadczeniem nawet za dobrze wiemy, że dla polityków nie ma granic głupoty i żenady jakich nie są w stanie przekroczyć. A mimo to kieruję do was, zapewne w większości młodych Polaków, słowa: CHUJE*, IDŹCIE GŁOSOWAĆ! * obydwu płci Nie idźcie głosować za kimś, idźcie głosować przeciw (no chyba że wyjątkowo macie jakąś tam pewność że dany typ jest porządnym ziomem albo chociaż waszym wujkiem). Idźcie głosować przeciw Samoobronie, LPR, SLD, PiS. Tiaaa, to faktycznie zostawiam wam wielkie pole do wyboru... chuj, ja będę po prostu głosował na PO. Nie dlatego, że wierzę, iż zmieni coś w polskiej polityce na lepsze. Ale przynajmniej nie napierdoli tyle co reszta oszołomów, których wymieniłem przed chwilą. Głosujcie chociaż na ludzi, którzy sprawiają wrażenie normalnych i porządnych. Takich co przynajmniej nie będziemy się wstydzić pokazać za granicą. A co, może chcecie żeby nasze państwo reprezentował w świecie Kaczyński? Do spółki z premierem Giertychem i ministrem kultury Andrzejem L.? Ja pierdolę, wiadomo, że ten scenariusz nie ma szans na spełnienie (wyłączając, niestety, opcję prezydencką), ale głosując na ludzi w miarę normalnych przynajmniej zniwelujecie głosy mocherowych beretów i brunatnych koszul, nie mówiąc o rolnikach eXtreme. Postarajmy się, żeby jak najmniej tych pojebów zasiadło w przyszłym parlamencie i ustalało polskie prawo. Nie mam żadnych złudzeń. Nie uważam, że praktycznie oczywiste zwycięstwo Platformy zmieni wiele na lepsze w życiu publicznym. Chcę się mylić. Ale głosując na nich, przynajmniej nie będę żył w Polsce rządzonej przez totalnych oszołomów (choć Rokita zdradza pewne symptomy kliniczne). Spytam tak: jeśli nie PO to co? Zwariowane Kaczory? Nacjonaliści? Komuchy? Zawsze pozostają Borówki i Demokraci.pl... ALE jak na razie sondaże nie dają im wielkich, albo wręcz żadnych szans na wejście do następnego Parlamentu. A głupio tak marnować głos.... Jeśli głosować, to na kogoś, kto ma realne szanse. Nie marnujcie swojego głosu na jakąś śmieszną partyjkę wyciągniętą z dupy 7 tygodni przed wyborami. Czy wiecie, że nie głosując nie macie nawet moralnego prawa narzekać na "tych wszystkich złych polityków"? No, po prostu nie macie. Dlaczego? Bo oddaliście prawo do decydowania o sobie komuś innemu. Na przykład jakiejś babci wysyłajacej SMSy do Rydzyka. Mam nadzieję, że nie będę musiał się za 2-3 lata wstydzić tego co napisałem. A nawet jeśli będę, to i tak znowu zagłosuję. I tak do usranej śmierci. Nawet tylko po to żeby mieć chociaż prawo jeździć tutaj "po nich" jak po psach. Po załodze Dziwnych Tabletek można spodziewać się wszystkiego, tylko nie wypełniania obywatelskiego obowiązku. Nasz patriotyzm nie polega na oklejaniu się orzełkami, rozpaczaniu nad śmiercią Papieża, oglądaniu piłki nożnej i podniecaniu się jacy to potomkowie Piasta są wspaniali i potężni. Deal polega na tym, że właśnie nie są. Dlatego wytykamy co i jak możemy naiwnie licząc, że coś zmienimy. I wrzucimy te obsrańczo olbrzymie karty do urny właśnie dlatego że w pewnych kwestiach nie mamy wyjebane. P.P.S. Wyrażone przeze mnie "sympatie" polityczne odnoszą się wyłącznie do mnie. Zwyrol się pod nimi pewnie do końca nie podpisuje, a Sado już tym bardziej ;). To tyle, jeśli w ogóle ma to dla was jakieś znaczenie, dzwońce.
IDOLMichael Jackson. Kto to jest, wie każdy. Zna go kilka pokoleń. Był uwielbiany przez wiele, wiele lat. Miliony płyt, rekordowe kontrakty, reklamy, videoclipy, które przeszły do historii. Amok, histeria, szał całego świata nieporównywalnie większy od tego, który towarzyszy "gwiazdom" typu Spice Girls czy New Backstreet Boys Kids On Take That. albo Jay-Z i Linkin Bizkit. W pewnym momencie jednak zmienił się stosunek świata do Króla Popu. Wszyscy znają te historie o pieprzeniu małych chłopców. Jaka jest prawda - nie dowiemy się nigdy. Tak jak nigdy nie dowiemy się prawdy o Marilyn Monroe /nie mylić z Marilyn Manson/, JFK czy zamachu na World Trade Center. Jak było naprawdę, wie tylko on. My możemy tylko w to wierzyć albo nie. W zależności od naszego podejścia do Króla. Nie o to jednak chodzi. Dziwne Tabletki to nie sejm i nie będziemy głosować za czy przeciw, bo przede wszystkim jakie mamy do tego prawo? Zastanawia mnie co innego. Jak to jest? Jeszcze parę lat temu Król był obecny wszędzie. Utwory z płyt "Thriller" czy "Dangerous" grane były przez miliardy stacji radiowych i telewizyjnych. W końcu to prawdziwe hity wszechczasów, przy których stuki i puki Pif Puff Daddy'ego wypadają równie okazale co na przykład bardzo przystojny Kazik Staszewski przy Davidzie Bowie. Nie sposób tego podważyć. Wszyscy chcieli z Jacksonem nagrywać albo chociaż wystąpić w jego videoclipie. /Ohydnego kalectwa językowego o nazwie TELEDYSK nie używam świadomie i programowo/. Ale w pewnym momencie zaczęły pojawiać się dziwne informacje, że Król lubi małych chłopców, a jego małżeństwo i ojcostwo to fikcja stworzona dla zamknięcia ust dziennikarzom i uspokojenia opinii publicznej. Sytuacja z biegiem lat rozwijała się. Wszystko szło w złą stronę. Coraz poważniejsze zarzuty, coraz mocniejsze dowody przeciwko Królowi. Nie wiadomo dlaczego coraz więcej ludzi zacierało ręce na wieści, że Michael bankrutuje, że się wyprzedaje /prawa autorskie do utworów The Beatles/, że właśnie oto jesteśmy świadkami upadku Króla. Jednocześnie coraz rzadziej można było usłyszeć jego piosenki w radiu i telewizji. Ale Król się nie poddawał. Postanowił pokazać światu, który jeszcze pięć minut temu go uwielbiał na co go stać. Ratunkiem miała być nowa płyta zatytułowana "Invincible". Większość ludzi pewnie wie co to znaczy, ale pozwolę sobie zaznaczyć, że po polsku to "Niezwyciężony". I znowu: rekordowe budżety, rekordowy czas nagrywania i tak dalej. Płyta ukazała się i tu tak naprawdę kończy się jej historia. Chociaż ukazał się singiel promujący nikt nie chciał go grać. A to dobra płyta. Po prostu dobra. Jest kilka kandydatów na hity, ale nigdy się nimi nie stały, bo płyta ukazała się w złym dla Michaela czasie. Kilka miesięcy po premierze można było ją kupić za 5 złotych /autentycznie!/ z okładką w kilku wersjach kolorystycznych. Na własne oczy widziałem ją za taką cenę w Empiku w Warszawie na Nowym Świecie. W radiu i telewizji cisza. Nie licząc pogłosek o zbliżającym się procesie Michaela Jacksona oskarżonego o molestowanie seksualne nieletnich chłopców. Świat ostrzył kły gotów wpierdolić Michaela razem z jego białymi skarpetkami. Proces nadszedł i był transmitowany na żywo przez stacje telewizyjne. Michael Jackson okazał się być niewinny. I lawina ruszyła. Radiostacje nagle przypomniały sobie, że Michael Jackson to przecież Król Popu, bo nagrał kilka całkiem niezłych numerów. Muzyczne stacje telewizyjne natychmiast zorganizowały Michael Jackson Weekend i grały jego piosenki na okrągło. Nagle. Znowu. Jak to?! Zastanawiam się kto tak naprawdę decyduje o tym co jest dobre, a co nie. Może są jakieś tajne kongresy właścicieli stacji radiowych, telewizyjnych, sklepów muzycznych? Decydują, że teraz nie gramy Jacksona, bo jest niewygodny. Dajmy ludziom Mandarynę. Motłoch jest tak głupi, że nie zauważy różnicy /i nie zauważył/. Jak to jest możliwe, że gra się Jacko przez lata, a jak tylko coś jest nie tak to znika on jak w powieści George'a Orwella - "Rok 1984"? Przecież to są te same piosenki. Tylko i wyłącznie PIOSENKI, które mają dawać radość i dostarczać dobrej zabawy. A gdyby okazało się, że na przykład Michał Anioł był zwyrodnialcem gorszym niż American Psycho, to co? Zniszczono by wszystkie jego dzieła? Jak czują się ci, którzy mają na półce kilka płyt Jacksona i przez parę lat po prostu go nie słuchali? Jaki związek mają genialne utwory Króla z tym kogo on ewentualnie pieprzy? Jak musi się czuć Król kiedy już udowodnił, że jednak nie pieprzy tych dzieciaków i znowu istnieje w mediach jako artysta, a nie gwałciciel? Kto powinien go przeprosić? Za co został tak potraktowany? I właściwie przez kogo? Nie dowiemy się nigdy. Proponuje zatem coś takiego. Zabawmy się w popularny program telewizyjny o nazwie: IDOL. Ale na trochę innych zasadach. Stwórzmy komisję, która będzie oceniać ludzi nie pod kątem ich możliwości wokalnych, ale pod kątem korzyści jakie czerpie świat z ich żywota. W skład takiej komisji niech wchodzi jeden lekarz, jeden ksiądz, jedna kurwa, jakiś literat, ktoś od sztuk plastycznych, kierowca autobusu, polityk lewicowy, polityk prawicowy, jakiś faszysta, ktoś z Greenpeace, jakiś naukowiec, Franki z Dziwnych Tabletek, Arnold Schwarzenegger i Kazik Staszewski. Na czele komisji stanę ja - Krzysztof SADO Sadowski, bo ja to wymyśliłem. I staje przed taką komisją każdy bez wyjątku mieszkaniec Ziemi, a komisja ocenia. Co taki delikwent dał z siebie, co zrobił wartościowego, czy jest sens, aby żył dalej i zużywał powietrze, wodę i benzynę. Jeżeli szanowna komisja uzna, że człowiek jest wartościowy i więcej daje światu niż mu zabiera to może on żyć dalej przez powiedzmy pięć lat. Pięć lat minie i znowu przed komisję. Trochę jak przegląd zębów u stomatologa, albo badania techniczne samochodu. Jeżeli natomiast komisja uzna, że nie warto, aby badany żył dalej zostaje on wysłany w kosmos czym już zajmie się Franki, bo na Gwiezdnych Wojnach zna się jak mało kto. Wszyscy będziemy mieć równe szanse. Zawsze jest możliwa rewolucja, obalenie komisji i jej rozstrzelanie. Ale przynajmniej wiadomo kto jest winny. Tak jest chyba uczciwiej. ![]() ![]()
|