
|
Skull is cool! ![]() |
![]() |
5 czerwca 2007 17 maja 2007 Witaj. Zdaję w tym roku maturę, a że zbliża się koniec roku szkolnego, nie mam już zajęć, jedynie fakultety, i mogę zamiast słuchać profesora nauczyciela, surfować we wszystkie strony po globalnym internecie. No właśnie. Te "wszystkie strony" w polskiej szkole okazały się pojęciem względnym. Dlaczego? Otóż polskie szkolnictwo dba o kulturę i poprawność internetu. Auto da fé obejmującego wszystkie domeny kontestatorów zorganizować na razie nie mogą, bo internet sam w sobie jest niezależny, a macki polityków tak daleko nie sięgają, ale wystarczająco długie są, by opleść skrzętnie szkolnictwo od szkół podstawowych po licea. Niektórzy w to, że rząd inwigiluje młodzież, nie wierzą. Ja też podchodziłem do tego z dużym dystansem, wzdragając się przed teoriami spiskowymi i stwierdzając, że dopóki nie zobaczę, nie uwierzę. No i masz! Zobaczyłem, uwierzyłem, na własnej skórze sprawdziłem, jak polityczne macki oplotły szkoły. Jakże skrzętnie oplotły! O, Jezu, jak macki oplotły... Pomyślałem, ze skoro w domu nie mam czasu na odwiedziny Dziwnych Tabletek, a mam wolny dostęp do komputera w szkole, zrobię to właśnie tutaj. Wpisuję adres www.dziwnetabletki.com, czekam, i na Dziwne Tabletki się nie doczekałem. Pojawiła się natomiast tarcza z wzorową uczennicą, która w nowomowie heraldycznej oznacza "opiekuna ucznia". Co to, kurwa, jest, myślisz sobie Franciszku? Zobacz zdjęcie w załączniku: ![]() Pomyślałem, że napiszę od razu Do Ciebie, bo zapewne ucieszy Cię wiadomość, że Dziwne Tabletki znajdują się na liście stron cenzurowanych. Beyor Jest więcej niż prawdopodobne i mniej niż nieprawdopodobne, że ta najwyraźniej niedojebana dziewczynka z tarczy stanie się inspiracją kolejnej koszulki, o czym na pewno zostaniecie wielokrotnie poinformowani. Aż się porzygacie. Hey Franki - słuchając (i oglądając przy okazji) dzisiaj wiadomości telewizyjne skojarzyłem sobie pewną informację z Dziwnymi Tabletkami i musze uznać, że naprawdę udało wam się trafić z Tym skeczem o Nauczycielu Geju, gdyż: nasze władze mają wylać wszystkich nauczycieli homoseksualistów. Gratuluję Wyczucia. Adam Grimed Przy naszym poprzednim spotkaniu zapowiadaliśmy masywne zniszczenie Wrocławia. I jak nam poszło?
|
![]() |
|
Jem chleb II
Czasem kończy się to tragicznie, jak w przypadku niejakiej Barbary B., która nieudolnie naśladując wąchaczy Poppersa omyłkowo załadowała inhalator ołowiem i dodatkowo skierowała jego wylot w klatkę piersiową, zamiast umieścić go w nosie. Tak czy inaczej, nie zważając na ryzyko postanowiłem kupić jedną flaszkę Poppersa, aby, zanim portet Olejniczaka zejdzie mi zupełnie z dupska, wykonać jeszcze jeden performace, a mianowicie "Polityk robi śmieszne miny i pogardliwie wydyma wargi". O wynikach będę informował na bieżąco, ale i tak dowiecie się o tym z dwumiesięcznym opóźnieniem, bo Frankiemu za trudno zrobić upload w tydzień. Prawdziwy spadkobierca tradycji biernego oporu kultywowanej przez robotników budowlanych PRLu! Robotników, dodajmy, których można zobaczyć w załączonych do "Wprosta" kronikach filmowych, po obejrzeniu których nasuwa się cała masa spostrzeżeń. Oto jedno z nich: To niewiarygone jakie ludzie mieli kiedyś zakazane ryje! Zwykli obywatele ukazani w materiałach filmowych lat pięćdziesiątych wyglądają, jakby szukali wzrokiem własnego rozumu, robiąc to w dodatku nieświadomie - bo nie mając mózgu skąd w końcu mieliby wiedzieć, że go szukają? Bełkoczą jakieś bzdety na poziomie intelektualnym przedszkolaka albo przeciętnego felietonisty DT i dodatkowo dają sobie wciskać kit w typie informacji, że stonkę zrzucają amerykańscy piloci. Po obejrzeniu tych materiałów człowiek nabiera ochoty na spory wdech Poppersa żeby się trochę rozluźnić, bo podczas analizy przyczyn i skutków takiego stanu rzeczy dupa zaciska się sama z taką siłą, że aż słychać skrzypienie, a do jej mechanicznego rozwarcia trzebaby zaprzęc co najmniej 16 koni jak w doświadczeniu Otto von Guerickego z 1654 roku, kiedy przerażoną dupę zastąpiono dwoma mosiężnymi półkulami o średnicy około 42 cm. Gdyby znano wówczas Jenny Lopez półkule byłyby zapewne większe. Oczywiście przyznaję, że ocena urody bohaterów kronik to rzecz względna bo to, co jednym wydaje się ładne inni uznają za brzydkie. Np. taka Christina Aquiliera wygląda przecież przy przeciętnej polskiej sklepowej jak brudna prostytutka ubrana w zbyt małe gacie błagająca czarnych koleżków z branży, żeby w zamian za loda zechcieli chwilę porapować na którymś z jej marnych kawałków, dzięki czemu sprzeda trochę więcej płyt. A jednak są tacy którzy myślą, że jest ładna i elegancko ubrana! Nic na to nie poradzimy. Przecież śpiewa piosenkę "Beautiful", w której przekonuje różnych dziwolągów, że są piękni - widać zasłużyła na wdzięczność i rewanż. Poza tym o gustach się nie dyskutuje - jak mawiają bezguścia. Istnieje też taka zasada że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie, ale założe się że nie wymyślił jej nikt ładny. Ponieważ jednak większość ludzi skazana jest na noszenie kiepskich twarzy zasada została z entuzjazmem przyjęta przez ogół. Słusznie zresztą, bo pozory przecież mylą i o pomyłkę łatwo. Kiedy np. zobaczymy tłustą babę o masie, dajmy na to 120 kilogramów, całą umorusaną na twarzy czekoladą oraz musem jabkowym i ubraną w brudne, śmierdzące moczem ciuchy możemy niesprawiedliwie uznać, że jest niechlujna i lubi dużo jeść. Tymczasem rzeczywistość może być zgoła inna. A jeżeli to osoba, która w ogóle nie je a nawet nie słodzi herbaty i pierze swoje rzeczy dwa razy dziennie dbając o to by się nie pobrudzić zaś na jej twarzy po prostu na moment przysiadł koczkodan? Łatwo być niesprawiedliwym i skrzywdzić niewinną osobę! Albo inny przykład: widzimy łysego kolesia w dresie, który usiłuje wejść do gmachu opery w adidasach! Spodziewamy się, że to niekulturalny dresiarz, gdy tymczasem okazuje się, że jest to dziewczynka sypiąca kwiatki przed procesją, ubrana w wianek i kubrak z pożyczonego od węgorza żyrandolu. Co wtedy? Jak wycofać się z popełnionej gafy? Apeluję więc: bądźmy rozsądni w ocenach i wrażliwie chłońmy rzeczywistość hołdując europejskim zasadom. Dajmy się też uwieść prostym hasłom walki z rasizmem, homofobią czy ksenofobią po to by nie zgłębiać natury i przyczyn rozmaitych zjawisk, ale krótko podsumowywać je celnymi określeniami zgodnie z panującym w mediach trendem. Staniemy się wtedy europejczykami i Daniel Cohn-Bendit nie oskarży nas w europarlamencie o faszyzm! W świetle powyższego wywodu czuję się przekonany sam przez siebie i cofam swoją ocenę wyglądu ludzi z kronik, którzy stali się materiałem na bazie którego odbudowano polskie społeczeństwo i ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że to robotnicy, małorolni i inne cudaki, które w większości nie słyszały ani o książce ani o operze, ani nawet o internecie a zwłaszcza o Dziwnych Tabletkach. Ot, taka nieświadoma, szara masa, którą zastąpiono ludzi inteligentnych, gdyż ci zostali wybici przez Niemców i Rosjan lub raczej bolszewików i faszystów (bo zbrodnia jest przecież bezpaństwowa oraz bezimienna i nie wolno osądzać narodów ani pojedynczych ludzi a zwłaszcza generała Jaruzelskiego). Wszyscy wyrośliśmy z obornika jakim nawieziono nasz kraj po wcześniejszym zburzeniu i zaoraniu i dlatego brakuje nam pewnych genów, które przepadły w odmętach historii - oto prawda, jaką można wyczytać z twarzy i wypowiedzi zakonserwowanych w starych kronikach ludzi, choć wyziera ona z tamtąd notabene i przy okazji nomen omen nie wprost tylko jest zakamuflowana niby przekaz kodu Leonarda Da Vinci! Tak czy inaczej, jest to znakomite rozwiązanie zagadki na którą od lat poszukiwałem odpowiedzi: "dlaczego wszyscy są idiotami i śmierdzą?"! To smutny wniosek, ale pozwala mieć nadzieję na poprawę sytuacji - wystarczy trochę nad sobą popracować a za parę pokoleń będziemy mogli mówić o sukcesie. W związku z tym postanowiłem natychmiast zacząć pracę nad sobą. Na początek kończę z wulgaryzmami. Po drugie: zacznę czytać! "Wprost" okazał się pierwszym magazynem jaki wziąłem do toalety z zamiarem przeczytania. Czasopismo "Cats" jakie zabierałem tam do tej pory się nie liczy, ponieważ w nim interesowały mnie jedynie obrazki. Poza tym studiując "Catsa" podczas czynności fizjologicznych można oddać sobie na głowę mocz lub przy odrobinie szczęścia lub pecha nasycić uryną nozdrza, ponieważ członek skierowany jest ku górze zamiast mierzyc w światło muszli klozetowej. Postanowiłem na rozgrzewkę przeczytać coś lekkiego więc odnalazłem artykuł niejakiego Skiby. To taki bardzo skomercjalizowany puszysty człowiek, który udaje że jest fajny a pojawia się wszędzie tam, gdzie wystarczy trochę pohałturzyć żeby dostać parę złotych i ugruntować swój wizerunek kolesia w atmosferze szampańskiej zabawy gadającego po raz kolejny to co wszyscy chcą usłyszeć. Przeczytałem całość. Jeżeli tak wyglądają wszystkie felietony na świecie, to naprawdę niepotrzebnie uczyłem się liter. Nie będę uzasadniał dlaczego tak uważam. Sytuuję to między pośladkami. I członek! |
| Zryte Berety Aborcja w domowym zaciszu |
![]() |
||
| Ten wspaniały temat zastępczy rozpala cyklicznie umysły polityków, a przede wszystkim biednego plebsu. Skoro DT przyciągają pojebów wszelkiej maści politycznej, światopoglądowej, to nie da się odpuścić takiej chodliwej kwestii. | |||
|
Nie będziemy przecież pisać o teczkach, ani o wizycie Benedykta XVI w Brazylii, ani o tym, że oddając sobie mocz na twarz trzeba liczyć się z lekkim szczypaniem oczu - bo o tych codziennych, oklepanych sprawach wie każdy konsument newsów, zamieszczanych w żydowskiej stacji TVN, hitlerowskim Dzienniku i innych Faktach (i Mitach), Super Expresach... Zatem Zryte berety traktują w niniejszym wydaniu o aborcji. Co ciekawe, już kiedyś temat ten poruszony był przy okazji odwiedzin naszego wybrzeża przez aborcyjny prom. Od tamtej chwili dużo zmieniło się w PL, w naszych głowach, w społecznej percepcji tego drażliwego tematu. Jako dumny Polak, Katolik, Obywatel nowej, lepszej, odnowionej moralnie IV RP wznoszę się więc na wyżyny obiektywnego, zdystansowanego i chłodnego podejścia i postaram się w niniejszym tekście ukazać Wam, iż tak naprawdę nikt nie musi wcale czekać na kolejną wizytę promu, czy też korzystać z usług nielegalnego polskiego podziemia aborcyjnego. Z czynnością aborcjii każdy może każdy zmierzyć się sam w domowym zaciszu. Potrzebne składniki, niezbędne elementy: - mikser ręczny - np. firmy Braun - mocny odkurzacz, najlepiej z filtrem wodnym - np. Karcher lub Rainbow - operator tych urządzeń (opcjonalnie, zależnie od stopnia sprawności manualnej) - aby nadać tej niecodziennej czynności wyjątkową oprawę i wczuć się odpowiednio w klimat polecam jakiś kawałek zespołu ABORTED I niech nikogo nie zmyli fakt posiadania przez tego spryciarza ludzkiego kodu genetycznego, takich też organów i tkanek (lub ich zalążków, zawiązków, form wczesnych). To zwykła przebiegłość ze strony płodu, która nie świadczy jednak o jego człowieczeństwie, lecz zwyczajnie o złych intencjach i sprycie. Płód próbuje w ten sposób manipulować opinią publiczną, brać ludzi na litość, a finalnie - ten cwany, mały złamas - doprowadza do indoktrynacji za pomocą Wierzejskiego i innych Giertychów, Co więcej - jak można skurwiela nazywać człowiekiem, skoro nie ma 180cm wzrostów, gładkiej skóry, niebieskich oczu i blond włosów oraz nie zna podstaw HTMLa i nie rozumie różnicy pomiędzy słowami "bynajmniej" a "przynajmniej", no i finalnie - ma czelność rozpychać się w macicy, a potem robić burdel w domu wiecznym płakaniem, jedzeniem i sraniem...? Toż to jawna niesprawiedliwość i nadużycie. Nowoczesny człowiek sukcesu nie może pozwolić sobie na taki handicap, jakim jest przymusowe macierzyństwo lub ojcostwo. Wszelkie wątpliwości ukrócić można jednym sprawnym cięciem, uznając pewną oczywistą prawdę - to co wewnątrz mnie, to jest moje. Zasadą tą objęty jest niewątpliwie płód znajdujący się w trzewiach jakieś wywłoki (ups! miało być "damy"), która nie wiązała czynności wkładania czyjegoś kutacha między swoje nogi z wprowadzeniem się do jej własnej macicy na okres 9 m-cy 'aliena', któremu później z niemałym bólem fizycznym i mentalnym trzeba będzie pomóc w przeprowadzce do łóżeczka ze standardem "all inclusive". Kapitalizm, wolny rynek narzucił pewne standardy, którym nie sposób się teraz sprzeciwić. Tak jest tez w tym przypadku! Jako właścicielka posesji (macicy), kobieta definitywnie ma prawo dysponować lokatorami, osiągając częstokroć upragniony pustostan przy pomocy aborcji. Zasada ta jest dość prosta, słuszna, ale i zabawna, by nie rzec nonsensowna zarazem. Otóż, zakłądając, iż wszystko co we mnie jest moje, kobieta winna zwrócić mężczyźnie jego wkład w powstanie płodu. Dawka nasienia, które powierzył on - będąc kutachem w gościnnych rejonach kobiecego krocza - okazuje się bowiem z perspektywy czasu wartościowym materiałem, za który w białostockiej (lub innej) klinice, czy też banku spermy, dostałby kilka(set?) złotych. Zostawmy jednak te 'mondre' rozważania i przejdźmy do konkretów. Jak przeprowadzić aborcję w domowym zaciszu? Z pewną nostalgią stwierdzić muszę, że minęły już czasy, kiedy to kwestie takie rozwiązywano silnym, męskim kopniakiem w brzuch stojącej, ciężarnej kobiety. Pierdolony humanitaryzm, silny wpływ ruchów feministycznych i ekologicznych, zamknęły drogę tej jakże skutecznej metodzie, której efektem było kilka litrów płynów wszelakich na podłodze i zabawnie dyndające jojo, składające się z płodu zawieszonego na pępowinie. Główny powód porzucenia takich praktyk to fakt, iż uwłaczałoby to ponoć kobiecie, bo przecież damy nie bije się nawet kwiatkiem, chyba, że prosi - ale wtedy to już pejczem najlepiej... Postęp techniki szczęśliwie wychodzi na przeciw potrzebom współczesnego, ograniczonego wieloma normami, człowieka. Każde gospodarstwo domowe może sobie już pozwolić na porządny mikser ręczny, którym prócz ubijania jajek na kogel mogel, swobodnie można szatkować warzywa lub wręcz kruszyć lód. Ergonomiczny i podłużny kształt miksera, lekkie wibracje towarzyszące jego pracy, a także tryb boost/turbo sprawiają, iż mikser taki stanowi doskonałe narzędzie pomocne w dokonaniu aborcji w domowym zaciszu. Mieli on wszystko w zasięgu obrotowego, nierdzewnego ostrza i w ciągu kilku sekund uczyni krwistą breję z niechcianego gościa w kobiecym łonie, co zakończy pierwszy etap aborcyjnych zmagań. W razie braku miksera z pojedyncza przystawką mieszająco-kruszącą można użyć wiertarki udarowej i przystawki do mieszania farb i zapraw. Odradzam jednak tradycyjnych mikserów z podwójnymi mieszadełkami, gdyż moc ich jest zaprawdę niewystarczająca, a i ostrość (jej zupełny brak) mieszadełek pozostawia wiele do życzenia. Można ich z powodzeniem używać do jednoczesnej stymulacji analnej i pochwowej, ale nie o tym traktuje niniejszy tekst.Nie ma też chyba domostwa, w którym zabrakłoby odkurzacza. Co więcej, każdy chce być teraz zdrowy, wolny od uczuleń, pachnący i świeży, aż do późnej, pogodnej starości, spędzonej w dobrobycie i zakończonej szybką, bezbolesną śmiercią - najlepiej podczas seksu lub choćby snu. Żyjąc w takich realiach, wiele osób posiada w domu odkurzacze z filtrem wodnym, doskonale radzące sobie z zasysaniem wszelkich syfów, również cieczy. Mało kto zdaje sobie sprawę jak bardzo przydatne może być to urządzenie w dokonaniu aborcji. Słusznie i spektakularnie zmasakrowany mikserem płód, zalegający jeszcze bezczelnie i bezprawnie w macicy, wydobyty być może za pomocą odkurzacza właśnie. Odpowiednio węższe zakończenie rury (lub jego brak, dla nieco bardziej rozjechanych już kobiet) z powodzeniem dotrze na odpowiednią głębokość. Mocny ciąg nowoczesnych odkurzaczy nie pozostawi zbyt wiele wewnątrz macicy. Co więcej, przy odrobinie szczęścia wyssie także ją, wraz z całą resztą tych jakże kłopotliwych wnętrzności... Filtr wodny doskonale poradzi sobie z krwistą zawartością, a kilka kropel olejku np. o zapachu sosny, wprowadzi na koniec przyjemną nutę zapachową, podkreślając pozytywne zakończenie całego przedsięwzięcia. Przy odrobinie wprawy, o którą łatwo przy siódmej, ósmej wpadce zabiegu można dokonać już samodzielnie. Przy odrobinie szczęścia finałem może być trwałe obezpłodnienie osoby, która jest zbyt tępa, by umieć zapanować nad kwestią płodności oraz zbyt naiwna by umieć pogodzić się z prostą zależnością pomiędzy seksem a możliwością macierzyństwa, co uniemożliwi późniejsze spłodzenie, urodzenie i wychowanie w podobnym, ograniczonym duchu następnej generacji debili. Szkoda tylko, że kutach, współwinny całemu zamieszaniu, miałby się wciąż dobrze, no ale sprawiedliwości na świecie nie ma, co jest chyba każdemu wiadome. |
![]() |
![]() |

|

|