Dziwne Tabletki - komiksy, felietony, zwyrodniałe akcje i cała banda debili...
Strona gówna Zwyrols Squad śmierdzące Archiwum Forum Download Linkin' park sam se Sklep


Przychodzi klient do grafika...

Koszulki Dziwnych Tabletek


Tak, kliknij TUTAJ po więcej info
 
O co tu kurwa chodzi? Kliknij na debila to się dowiesz...

Przychodzi la' klient do la' grafika...
Najnowszy szalone gówno! Sex, humor, politykaNastępny komiks internetowy. Śmieszne obrazki ! Poprzedni komiks! Doda nago !
Pierwszy komiks wysrany z naszej dupy EVER! Seks, porno, nagie dziwki
Co z tą Polską, kurwa?
KAŻDY MA SWOJEGO ZBAWICIELA.

24 grudnia.
Cały rok czekam na ten dzień.
Przygotowuje się mentalnie, nastawiam się duchowo, zbieram siły fizyczne.

 

 
   
Lemmy Tego dnia od rana wszystko jest jasne. Wiem co będę robić, jaka muzyka będzie rozbrzmiewać w moim domu. Tego dnia podchodzę do tematu bardzo tradycyjnie, bo na moim barze stanie aż 12 rodzajów alkoholu.
24 grudnia 1945 roku narodził się Zbawiciel.
LEMMY.

Naprawdę nazywa się Ian Kilmister. Syn pastora. Wokalista, basista, mózg i serce jednej z najważniejszych kapel w historii muzyki - Motorhead. Były techniczny Jimi'ego Hendrixa. Były basista Hawkwind. Nie będę się rozpisywał nad jego życiorysem, bo każdy z was ma Internet i pewnie już wie co to wikipedia.

Mogę tylko dodać, że Motorhead przez ponad trzydzieści lat istnienia nie nagrał ani jednej złej płyty.
Że to band, który zainspirował niezliczoną ilość zespołów.
Że trudno stwierdzić czy gra punk rocka, czy metal.
Że nie ma żadnego gatunku ciężkiego grania, który powstałby bez wpływu Motorhead.
Że taki głos jest tylko jeden.
Że takie brzmienie gitary basowej jest tylko jedno.
Że utwór "Ace Of Spades" to taki utwór, że nie ma sensu pisać czegokolwiek na jego temat.
Że koncerty Motorhead udowadniają, że można mieć sześćdziesiąt parę lat i grać głośniej niż ktokolwiek inny młodszy lub starszy.
Że niektórzy twierdzą iż "Motorhead" znaczy kompletnego zajoba na punkcie szybkiej jazdy, inni zaś, że "Motorhead" to kompletnie zapierdolony amfetaminą czy innym speedem ćpun.
Że pseudonim "Lemmy" wziął się podobno stąd, że w ciężkich finansowo czasach Ian Kilmister notorycznie zadawał swoim znajomym pytanie " could you LEND ME some money?"
Że Lemmy na pytanie: Jakie są najważniejsze zespoły rockowe?
Odpowiedział:
"Beatles, Ramones, Motorhead".
Że więcej grzechów nie pamiętam...

24 grudnia wyciągam z półki kilkanaście płyt winylowych z prawdziwą muzyką i kilkanaście płyt kompaktowych z muzyką w wersji dla gorzej słyszących, niesłyszących lub po prostu głuchych i słucham ich od samego rana zagłuszając pierdolone kolędy dochodzące zza ścian. Do tego w formie ilustracji odpalam jakiegoś wybranego na chybił-chybił pornola i powoli, niespiesznie wprowadzam do swojego systemu urodzinowy alkohol. Do tego pizza.

Atmosfera coraz bardziej świąteczna, katole jak oszalali mordują rytualnie swoje przerażone karpie. Smażą, pieką, żrą jak bydlęta to ścierwo z wigilijnego stołu, spedalone aktorzyny w odświętnych smokingach z uduchowionymi wyrazami twarzy śpiewają kolędy w świątecznych superprogramach, hektary opłatka o smaku śledzia, cebuli, bigosu, papryki, sera, boczku łamie się jak kra na zamarzniętym morzu /uwaga: poezja!/, taksówkarze są w stanie wykrztusić: "dziękuję, do widzenia", bo tego dnia nawet najgłupsze zwierzęta mówią ludzkim głosem...

Bóg się rodzi, moc truchleje, Motorhead nakurwia, pornole migoczą...
"You know I'm born to lose
and gambling's for fools
But that's the way I like it baby
I don't wanna live forever"...

czekam na wasze zjebane opinie Vulgar - mjuzika szatanika
   
wyślij swoją debilną opinię do debila portfolio Sado

Viva la palec!
acid green shit

Wsadź sobie choinkę w dupę - wysrasz dość iglastą kupę.

Stare Zwyrolskie Porzekadło

     

SONDA SPOŁECZNA
Czy wycierasz pindola papierem toaletowym po oddaniu moczu?

Oczywiście. Szoruję aż miło!
Nigdy w życiu - lubię zapach uryny
Od czasu do czasu, jak mi się przypomni
Nie mam pindola
22 grudnia (a śniegu ni ma)

Ludzie lubią myśleć o sobie, że kierują się w życiu zdrowym rozsądkiem.
Dlaczego więc rok w rok kupują i wstawiają sobie do domu ścięte drzewo?


Uwiedzeni

W połowie listopada, czyli miesiąca zwyczajowego opadu liści, dzięki specyficznemu wydziałowi, który niedawno ukończył wujek M., miałem okazję nachlać się w zaciszu plebanii. Totalnie na krzywy ryj, choć wcale nie na partyzanta. Zbieżność z popularnym w pewnych kręgach kulinarnych (przypalone kotlety mielone, kartofle obficie podlane tłuszczykiem) polskim serialem jest w tej historyjce absolutnie niezamierzona. W każdym razie, picie nie na swój koszt armaniaku za 270 zł per butelka uważam za szczytowe osiągnięcie kubków smakowych. A przynajmniej tej ich części, odpowiedzialnej za najebkę i doznania jej towarzyszące. Ksiądz prof. prowadzący zabawę na plebanii zapodawał również z dyni. Oczywiście krem, a cóżby innego? I również w tym przypadku me podniebienie przeżyło grzeszną ekstazę. Dodatkowe punkty lansu pan ksiądz zgarnął za szowinistyczne podejście do zgromadzonych kobiet. Dosłownie dało się wyczuć ducha Zwyrola.
A może po prostu to była siarka...?

Można więc z całą stanowczością stwierdzić, iż zostałem najnormalniej w świecie uwiedziony przez księdza. Osobę, która perfidnie wykorzystała moją i MADnessa słabość do alkoholu, zamiast pomóc nam w wyzbyciu się kolejnego zgubnego nałogu.

Kiedy butelka z magicznych zakątków Francji (przy okazji: Francuzi to pedały) ukazała nam swoje dno, przyszedł czas na inne trunki. Wybaczcie, że nie podzielę się z wami ich nazwami. Zważywszy na wchłonięty woltaż w ogóle jestem happy, że pamiętam fakt ich spożywania. Nie rozumiem tylko, dlaczego rano miałem nieco krwi w majtkach i jakieś skrzepy w odbycie. Sranie przez kilka dni nie stanowiło przyjemności.

Uwiedzenie mnie alkoholem, a drogim alkoholem w szczególności, nie należy do rzeczy nadmiernie skomplikowanych. Stawiam śmiałą teorię, że z tym zadaniem poradziłyby sobie w odpowiednich okolicznościach przyrody nawet wasze szanowane w pupę rodzicielki. Optymistycznie zakładając, że nie są jeszcze zajęte klaskaniem u Rubika.

Patrząc na całe to gówno powyżej, zastanawiam się czemu wciąż nie wypełniłem aplikacji do seminarium (a skoro mowa o Duchovnym, to oczywiście wypożyczyliście już z torrentów Californication?). Powszechny homoseksualizm nie wydaje się znacznym problemem, bo a) można się przyzwyczaić
b) dziwki lecą na sutannę
W'ogle Zwyrols Skład ma jakieś podejrzane inklinacje kapłańskie. Wujek Zet back in the days świetnie sprzedawał się w roli księdza. I zgadnijcie co. Wcale z tej zabawy nie wyrósł.

Bycie osobą powszechnie uważaną za zawodowego debila może mieć swoje wady. Znajomi wierzą, że mają prawo i obowiązek dzwonić o każdej porze dnia i nocy, z przewagą nocy, z radością dzieląc się informacją, że właśnie są najebani. To bardzo fajnie, tylko dlaczego od razu zakładają, że chcę o tym wiedzieć, szczególnie o 2:14? Z pomocą przychodzi przysłowie "What goes around, comes around" - jak mawiają za oceaniczną miedzą. Potem dorzucają jeszcze zazwyczaj "I'll kill ya, muthafucker!", "Bam-bam-bam" oraz kilka prostackich sampli i ani się człowiek obróci, a już ogląda czyjąś lodówkę w MTV Cribs. Osobiście preferuję więc rodzime "Nawarzyłeś piwa, więc je wypij", szczególnie jeśli mówimy tu o piwie Żywym lub prosto z wrocławskiego Spiża. Sam sobie zgotowałem ten los, lansując się na turbozjeba, toteż nie powinienem się dziwić, ani mieć nikomu za złe, że budzi mnie o dziwnych godzinach i bełkocze w słuchawkę.

To spostrzeżenie prowadzi mnie prosto do refleksji, że ostatnio gardzę imprezkami, w jakimkolwiek miejscach uznawanych za publiczne. Szmul nie mam już po co zarywać, bo mam swoją. Muzyki mogę i wolę posłuchać w domu. Publiczne bałnsowanie, nigdy nie było moją mocną stroną i wymagało znacznego poświęcenia, a przynajmniej kilku minut aktywnego stresu. Takiego wewnętrznego głosu mówiącego "OK, może wyglądasz jak debil, ale przynajmniej sobie pomacasz". W podstawówce kilka razy się udało. Choć nigdy nie dotarłem do drugiej bazy. Wspominając to... to właściwie nie przypominam sobie dotarcia do jakiejkolwiek bazy.

Apogeum zabawo-wstrętu osiągnąłem w tym roku na ślubie mojego rodzonego brata. Nie dość, że poszedłem spać o 22:00, to jeszcze (wielokrotnie) poproszony do tańca przez naprawdę dobrą szmulę, notorycznie udzielałem odpowiedzi odmownej, chowając się fizycznie pod stołem biesiadnym. Kompromitacja pro publico bono zawsze przychodziła mi z pewną lekkością. Ktoś znający DT mógłby pomyśleć, że taki stan zdziczenia osiągnąłem przez typowe dla siebie spożycie. Nic bardziej mylnego. Byłem trzeźwy jak przeciętny ksiądz po kolędzie.

Jeśli przez wasze głowy choćby prześlizgnął się cień podejrzeń, że coś tu dzisiaj zmyślam, nie doceniacie mojego lenistwa. Wymyślanie rzeczy to coś przekraczającego możliwości pewnych osób, do grona których się zaliczam. Zdecydowanie łatwiej opisać i skrytykować jakiś osobiście przeżyty i przerzuty shit. Ewentualnie, ale tylko ewentualnie, doprawić szczyptą autoironii, aby nie wyjść na kompletnego dupka. Stąd na przykład ta wstawka o pękniętym odbycie. Ej, ej... fajne to słowo - dupek. Niemalże brzmi dumnie. Trochę odeszło do lamusa, ale chyba warto przywrócić należne mu miejsce, niekoniecznie tylne.

W ten oto sposób można na przykład napisać coś o niczym i wydać w formie papierowej jako zajebisty przewodnik po życiu prawdziwego artysty albo nawet lepiej - kreatora mody.

Na koniec zostawiam was z pytaniem, małym zadaniem domowym: czy to, że codziennie pije alkohol oznacza, że jestem alkoholikiem czy po prostu Polakiem?

Idę się wysrać,
czekam na wasze zjebane opinie

P.S. Aktualne wydanie DT dedykuję subtelności i kobiecości Heli w opałach, czyli Annie Guzik. Hura, jesteśmy wreszcie narodem tolerancyjnym! - jak inaczej tłumaczyć podwójną wygraną transwestyty w Tańcu z kurwami? Polakom znowu gratulujemy gustu i umiejętności wysyłania smsów.

Listy
Skomentujcie je sobie sami, bo mi się nie chce.
Pierwszy podoba mi się bardzo i wygrywa nagrodę złamanego chuja im. Tadeusza Rydzyka. Franki,
Napisałeś:

"Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć "raczej degeneracji", ale nie zapominajmy, że dzięki teorii względności Einsteina takie jednoznaczne oceny są nieuzasadnione."

Jak typowy humanista-artysta-matoł w dobie postmodernizmu pokazałeś, że masz zamiast głowy kloca. Teoria względności nie mówi, że wszystko jest względne - takie przekonanie bierze się z płytkości tych umysłów, które są w stanie zrozumieć tylko nazwę teorii.

Jeśli koniecznie musisz porównywać swoje wnioski z teoriami naukowymi, rób to z sensem. To mechanika kwantowa dopuszcza współistnienie różnych stanów układu (superpozycja), czyli tutaj różnych ocen jednego zjawiska.

Pozdrawiam
0xDEADBEEFCAKE

PS. Nie trudź się odpisywaniem na tego maila, prawdopodobnie nigdy więcej nie sprawdzę stanu tej skrzynki, założonej pięć minut temu. Onet jest dla pedałów.


Chciałem ciebie poinformować, że tu gdzie obecnie przebywam twoje smutne koszulki "MAM WYJEBANE" zrobiły furorę. Chyba kilka ostatnio ludzie zamówili i chcą w nich chodzić po ulicy w Niemczech. Wiec mała sugestia, dzifko, zrób wersję MAM WYJEBANE w językach krajów, do których jest największy odpływ ludzi z Polski. Angielski, Niemiecki, Szwedzki, Holenderski... TO będzie coś!

rulka



Chciałabym podziękować za koszulkę. Jest... wyjebana. Mieszkam w malowniczo obsranym przez gołębie i inne stworzenia pomnikolubne Poznaniu. W tym mieście ostatnio absurd goni absurd. A już szczytem wszystkiego jest wlepianie 50 złotowego mandatu za siedzenie na trawie przed Operą. Moja babcia siedziała na tym trawniku lata świetlne temu i cieszyła się widokami. Teraz można przycupnąć i czekać na okrzyk: Uwaga, spierdalanka! No i wtedy wszyscy zabierając koce, piwa, psa, dziewczynę tudzież własne nogi za pas po prostu spierdalają.

A policja bywa dziwna.
Otóż przed wyborami odziana w koszulkę od Was, legginsy (czy coś takiego) i trampki chodziłam po mieście nawołując do głosowania. No i oczywiście, bo jakżeby inaczej, zaczepiło mnie dwóch umundurowanych. Chyba umieli nawet czytać, bo się spojrzeli dziwnie ucieszeni na nadruk (dobra, przyznam że nie miałam stanika, a zimno było, wobec czego całkiem ładnie na literkach odznaczały się znajome kształty). Stwierdzili, że zakłócam spokój i że mogą mi wypisać mandat. Ja im na to, że jedyne co mogą, to mnie niecnie w krzakach wykorzystać. Na co jeden z nich, wyraźnie poruszony... zaprosił mnie na kawę. Pierdolone zboki :] Spojrzałam na nich lekko zniesmaczona, jak już proponowali, to może konkrety, a nie kawa z makdonalda. Nic nie mówiąc oddaliłam się zanim zdążyli cokolwiek jeszcze powiedzieć.

Dziwny jest ten świat, powiadam Wam.

Pokazałam mamie wywody MADnessa.
Potem siedząc przy piwie zaczęłyśmy rozmowę na podobne tematy. Nagle moja ukochana mamusia powiedziała:
- Ty, jak bibliofil zbiera ksiażki...to pedofil co? Zbiera dzieci?
Przyznam ze zbiła mnie z tropu.
Teraz już wiem czemu mam w mózgu tak najebane.

Dobra tyle. Bo ja tu sie wysilam, zamiast iść sie napić, a i tak tego nie przeczytacie. A chuj.

Buenas Noches.
siwucha0.7
Wstępniak
Tak, na samiutki, samiuteńki koniec. Bo we wstępniaku fajnie jest napisać co się dzieje w "redakcji", kto szama kokę z parapetu i dlaczego znowu boli mnie dupa. Więc w telegraficznym skrócie:

1. MADness kocha nas jak Irlandię, a Irlandię jak nas, więc spakował kolekcję noży i pojechał w chuj. Spoko, ciekawe kiedy wróci. Ksiądz powiedział, że zdziwi się i pomyśli o rzuceniu sutanny, jeśli przed 2010.

2. Ryjem w ryj, czyli Teraz Oni - dwóch nowych idiotów na pokładzie. Urzekł mnie blogasek, rozpoznałem talent i oczywistą fascynację DT, więc postanowiłem wykorzystać. Jeśli pisanie wyjdzie im tak dobrze, jak udawanie gejów to nie mam się o co martwić. To nie koniec nowości. Jest jeszcze nowa dzifka, pierwsza dzifka na DT ze swoimi własnym cyklem, nie tylko menstruacyjnym. Przywitajmy zatem Szopę oklaskami naszych pindoli! Typiara jest mega-wkurwiająca na forum i okrutnie przemądrzała, więc pomyślałem, że pasuje tutaj jak chuj do rękawiczki. Niech wystarczy wam info, że czyta Bogurodzicę dla przyjemności - to chyba wiele wyjaśnia.

3. Aktualny strip jest oczywistym wynikiem moich frustracji, powiedzmy bardzo umownie, zawodowych. Bo przecież wiadomo, że idioci nie pracują. Strip może nie jest szczytem ekwilibrystki lingwistycznej, ale kim jestem, żeby oceniać sam siebie? Przecież nie Jarosławem Kaczyńskim. W każdym razie nie szykuję jeszcze półki na statuetkę Nike w kategorii "Najbardziej Subtelny Scenariusz Web-komiksowy Roku". Obrysowany przez psychodelicznego i postnuklearnego Grey'a z piekła rodem.









   
  Zryte Berety
Spedalona ciota
Koleś z definitywnie zrytym beretem
  fioletowe coś Tym razem w Zrytych beretach dotknę kwestii, która nieraz już gościła na łamach DT. Homoseksualizm - bo o tej formie zjebania traktuje niniejszy tekst - jest tematem bardzo wdzięcznym, aktualnym i wiecznie kontrowersyjnym w kato-zaściankowo-konserwatywno-homofobicznej Polsce.
      Swego czasu właśnie tematyka homoseksualna wyzwoliła we mnie chęć 'wyrzygania' czegoś. Zatem jest to dla mnie poniekąd powrót do korzeni.

Niestety, nie wiem dokładnie co trzeba zrobić, by zostać prawdziwym gejem lub lesbą. Poprzestanę więc tradycyjnie na liście motywów przydatnych, aby wczuć się w klimat i pełniej zrozumieć jak zryte berety maja homoseksualiści: - film Filadelfia,
- muza: jebany Elton John, George Michael, Coldplay, Placebo lub, w najgorszym wypadku, Ona jest pedałem Elektrycznych Gitar,
- książka Lubiewo, najlepiej pożyczona, bo trzeba być pedałem i to jednym z tych głupszych, by wydać świadomie pieniądze na to ścierwo. Wiem to od Rutka, którego gust (lub jak niektórzy wolą - brak gustu) odpowiada mojemu, zatem jego ocena jest dla mnie wiążąca.
Generalnie, w kwestii genezy zjawiska, więcej jest niewiadomych niźli pewnych, jednoznacznych odpowiedzi i recept.
Aby zostać homo nie wystarczą proste metody, jak zabawa własnymi genitaliami. Mimo iż gardzę masturbacją, jako niedoskonałym, żałosnym substytutem prawdziwego rżnięcia, to musze przyznać, że i ta forma seksualnej aktywności była mi przez pewien czas bliska, podobnie jak większości facetów, a także i kobiet, choć te z niezrozumiałych względów nie mówią o tym tak otwarcie (pierdolona, udawana i typowo babska pruderia.). Stąd pewny jestem, iż nawet częsty kontakt z własnym, stojącym, żylastym kutasem i otaczanie go swoistą sympatią nie musi wcale wzbudzać w osobie masturbatora pociągu względem genitaliów i/lub odbytów innych mężczyzn. Co więcej, zabawa własnymi zwieraczami i prostata także tego nie gwarantuje. Analogicznie jest w przypadku dam. Wszelkie przejawy ich autoerotyzmu - mimo, że w mej opinii niepotrzebne, bo przecież zawsze znajdzie się jakaś pomocna dłoń, język lub prącie - nie oznaczają wcale, ze dana biatch wykluczy mężczyzn ze swego seksualnego menu.

A może z pedrylami jest tak, jak z wampirami? Trzeba być zerżniętym przez jakiegoś, aby stać się jednym z nich?! Otóż życie dowodzi, że bycie wyjebanym przez osobę tej samej płci lub ruchanie kogoś takiego także nie jest równoznaczne z definitywnym przystąpieniem do klubu homosów. To że człek chlapnie raz czy drugi gin, nie oznacza od razu, że porzuci swa ulubiona whiskey.

Zatem TO musi być choroba! Całe to 'homo' towarzystwo cierpieć musi na jakieś wrodzone wady mózgu lub/i mieć ostro najebane w genach. Póki nie pokroi się kilku tysięcy pederastów i nie sprawdzi się co konkretnie mają zjebane w dyni, póty - dla dobra populacji - wypadałoby trzymać te chorobowe ludzkie anomalie w skrzyniach, piwnicach, ewentualnie w beczkach lub chociaż gettach. Tak przynajmniej zdają się często uważać do bólu zdrowi, niczym rasowi Aryjczycy tzw. "normalni" ludzie.

GejowoHomoseksualizm to także dzieło szatana. Katechetka miała chyba jednak rację. Tylko opętany może brać się za ruchanie osoby tej samej płci. Dzieci z tego bowiem nie będzie, nie ma zatem mowy o nowym wyznawcy, parafianinie, podatniku, konsumencie. Nie jest to więc prawdziwie ludzka, etycznie dobra seksualność, skoro z założenia wykluczona jest prokreacja. Wiedząc, że facet zapychający drugiego faceta, czy też lachon ujeżdżający drugiego lachona przy pomocy sztucznego penisa zamocowanego na biodrach, nie są w stanie spłodzić bachora, to oczywistą oczywistością jest, iż czyniąc to dobrowolnie - grzeszą i to ciężko. Zatem to grzeszne, chorobliwe wynaturzenie zasługuje na odpowiednią ocenę. Nie możemy pozostawać bowiem obojętni czy też nieświadomi. Stajemy się wtedy współwinni złu.
Niechaj więc zapłoną stosy!!! Jedynie ogień może oczyścić grzeszne dusze i brudne ciała homosów. Niechaj ich przepełnione bólem krzyki oznajmiają światu jak bardzo źli byli oni i jak zajebiści jesteśmy my.

Dzięki telewizji, prasie, a konkretne dzięki wypowiedziom różnych 'mondrych' osób (np. polityków), powszechnie wiadomo, że geje to potencjalni pedofile. Skoro biorą się bowiem za osoby tej samej płci, to mogą zechcieć dobierać się do dzieci. Idąc dalej tym tropem, drżeć o swój żywy (lub martwy) inwentarz powinni także rolnicy. Napalony, wyposzczony gej lub lesba spędzający wakacje w gospodarstwie agroturystycznym z powodzeniem zajechać może krowę, konia lub inne zwierzę hodowlane. Niewykluczone, że łamiąc kolejne granice społecznego współżycia hordy gejów i lesb rżnąć będą wszystko, co tylko nie jest człowiekiem płci przeciwnej. A od tego już krok do pogromów heteroseksualistów i powszechnej, całkowitej i nieustannej homoseksualnej orgii.

Efekt kuli śniegowej rozpoczął się w momencie, gdy homosiów przestano zamykać w psychiatrykach, mordować, piętnować. Tym pieprzonym degeneratom wydawać się zaczęło, że mogą czuć się swobodnie! Poprzewracało się im w głowach. Cóż za nikczemność! No, ale stało się, a ci zboczeńcy zyskali prawa, przywileje itd. Stąd jako prawdziwy tłuk, Polak, katolik, konserwatysta grzmię, ostrzegam, monituje: UWAŻAJCIE NA PEDAŁÓW I LESBY!

Praktycznie wszystkie nieszczęścia na świecie wywołane są przez homoseksualistów. Unijna Komisja, zajmująca się kondycja środowiska naturalnego, stwierdziła nawet ostatnio, ze bezpośrednia i największa wina za efekt cieplarniany leży po stronie amerykańskich homoseksualistów. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do dupy.

Skoro wiecie jak niebezpiecznym zjebem jest homoseksualista wypada zastanowić się jak rozpoznać takiego zboka. Z własnych doświadczeń wiem, że wśród homoseksualistów dominują mężczyźni. Lesb bowiem ze świecą szukać, a pedał sam się przypląta zawsze. Stad też szczególnie mocno w mych rozważaniach skupię się na homoseksualistach płci męskiej.

Podstawowa sprawa - gej śmierdzi kałem. Podobnie jak ludzie uprawiający seks analny. Ci też są zboczeni, ale mniej, bo czasem uprawiają seks oralny i ten prawidłowy - waginalny. Stąd też - opierając się na matematyce - pederaści, preferując anal i uprawiając go częściej niż heretycy, z większą częstotliwością mają kontakt z wnętrzem dupy partnera. Stąd wniosek, że choćby nie wiem jak bardzo zapamiętale szorowali swe pały - ci degeneraci na pewno śmierdzą kupą! Co więcej, oni pewnikiem chcą nią śmierdzieć, by epatować swym pedalstwem także przy pomocy zapachu. Tak się rozwydrzyło to pedalskie towarzystwo.

Poza tym geje śmiesznie się poruszają. Naturalne jest, że zmienia się im chód od tego ciągłego bacowania. Ale oni posuwają się w tej szopce nawet dalej. Zapewne całkiem świadomie w sposób charakterystyczny poruszają rekami, trzymają filiżankę itd. Nawet mowa się im zmienia. Wiem, bo widziałem ostatnio w TV taki program, a może komedię... W każdym razie to musi być prawda, skoro w telewizji leciało!

Homoseksualiści są przebiegli. W przerwach miedzy zwyrodniałym, brudnym i haniebnym seksem analnym, cioty obracają się w towarzystwie kobiet. Babeczki lubią towarzystwo gejów. Nie muszą obawiać się wtedy, że ktokolwiek zechce zedrzeć z nich majtki lub stanik (BTW: nie rozumiem, co w tym takiego strasznego). A pierdolony gej - niczym pies ogrodnika - sam nie skorzysta, a i innym nie da. Z lesbami jest identycznie. Podsycają tylko wyobraźnie męskich debili. Chuj mnie strzela na myśl o tych biednych, żałosnych samczykach, których marzeniem jest spotkanie z dwiema nagimi lesbami. Jeśli już bowiem mieć fantazje lub marzenia na temat dwóch zabawiających się ze sobą lasek, to niechaj będą to chociaż biseksualistki, do kurwy nędzy! Przynajmniej istnieje minimalna szansa na dołączenie do gry.

A propos lesbijek - wieść gminna niesie, że lesba to zwyczajna laska, której żaden facet porządnie nie wyruchał. Zapewne dlatego, że jest zwyczajnie zaniedbaną lub/i wredną pindą. Sukowatość charakteru okazuje się więc kolejną charakterystyczną cechą homoseksualistów, a konkretnie lesb. Charakteryzuje też feministki, co nie powinno dziwić, bo przecież oczywiste jest, że praktycznie każda feministka to potencjalna lesbijka lub chociaż bi.

Biseksualiści to temat na odrębny artykuł. Jednakże przy okazji homo-tematu wspomnę tylko, że z moich badań (które przeprowadziłem w ostatnią sobotę pod prysznicem, a więc wyniki są całkiem świeże) wynika, iż biseksualiści to zwykłe cioty/lesby, które nie mają odwagi się do tego przyznać.

Jako fan broni palnej i białej muszę z przykrością stwierdzić, iż wizyta w 'military shopie' także obarczona jest ryzykiem kontaktu z pedalską bracią. Niestety - cioty upodobały sobie także militarny styl ubierania się, co dyskredytuje nieco każdego ubranego w moro 'normalnego' człowieka. Dlatego jestem za stworzeniem odrębnego kamuflażu dla homosów. Proponuję rozbryzgi nasienia albo sraki na tle kraciastej kuchennej ceraty.

SONDA ANALNA
Co się powinno robić z pedrylami?

Kastrować!
Gwałcić!
Nabijać na pal!
Palić na stosie!
Traktować jak normalnych ludzi (FUJ)
Wizyta u fryzjera także niesie ze sobą zagrożenie kontaktu z pedalstwem. Praktycznie każdy facet-fryzjer jest homo lub bi. Ja zawsze strzygę się u kobiet. Szczególnie upodobałem sobie młode dziewczęta prosto z zawodówki, będące jeszcze na praktyce i epatujące wprost niewinnością, czystością, niedoświadczeniem, nieporadnością. Dlatego nie wyobrażam sobie, by moje włosy mogły być przeczesywane delikatnymi, zadbanymi... męskimi palcami jakiegoś geja. By mógł on sobie np. do woli zaplatać me włosy na swych dłoniach, czy wręcz lekko szarpać moją czuprynę. Sama świadomość, ze gej stałby za mną w odległości mniejszej niż zasięg mojego low-kicka lub pchnięcia nożem, napawa mnie dziwnym niepokojem. Dlatego wzbudzam Wasza czujność także w tym kontekście.

Co z innymi zawodami? Czy pedał może być dobrym nauczycielem? Przecież oczywiste jest, iż ucząc przemycał będzie gejowskie podteksty, próbując przekabacić heteroseksualną dziatwę zepsutym myśleniem. Jeśli więc Twoje dziecko ma zryty dekiel i słabo się uczy, to pewnikiem dlatego, że nauczycielskie grono jest homoseksualne.

A co z klerem? Z nimi też pewnie coś jest nie tak, prawda? Oni też są podejrzani. Tyle czasu w seminarium, w męskim gronie, w celibacie - no fuckin way - to wydaje się silnie homoseksualnie.

A piłkarze? Albo rugbiści lub zapaśnicy? Ci to dopiero są spedaleni...

Kończę tę wyliczankę, kończę ten najbardziej pedalski w mej karierze txt (który jest prawie tak gówniany jak ostatni) i wracam do konsumpcji mojego ulubionego serka homogenizowanego posypanego kakao. Bo tak naprawdę jedyne cioty, które mnie wkurwiają to bezpłciowi ludzie, pozbawieni własnego zdania, charakteru. Jebane ludzkie kalki. I preferencje seksualne nie mają tu znaczenia.

czekam na wasze zjebane opinie

   
  Koszulki Dziwnych Tabletek!

Witam gorąco wszystkich czytelników dziwnych tabletek. Doprawdy, nie wiem jaka siła zmusza Was do lustrowania gałami tego żenującego komiksu internetowego i szczerze mówiąc mam to w dupie, po prostu - jak każda nie szanująca się szmula jestem zDziwiona i mówię Wam to wprost, gdyż uczuć nie należy tłumić. Od Szopa do klopa
    Aha, jeszcze może kilka losowo dobranych słów o mnie, byście nie myśleli, że jestem jakąś wyższą formą Zwyrola lub Sado, choć to chyba niemożliwe, żeby pantofelek nagle awansował na półboga. Whatever. Jestem Kasieńką, studentką filologii polskiej na uniwersytecie śląskim, moim hobby jest spanie oraz uczenie się trudnych słów. W przeciwieństwie do 90% czytających DT, zamierzam mieć wyższe wykształcenie, jestem zadbana, czyli wysoce atrakcyjna [kochana, to te 2 cechy niekoniecznie się implikują - przyp. Frankiego] i nie podniecają mnie produkty defekacji.

To tyle, jedziemy z tym koksikiem. Gnaj czytelniku przez meandry moich myśli.

Idąc przez Katowice - miasto, które dzięki swojemu dizajnowi staje się luksusową wersją płyty chodnikowej, zorientowałam się, że nadchodzi czas świąt bożego narodzenia. [To taka zsakralizowana okazja do wielkiego chlańska, dni na wytrzeźwienie inkluded, ujmując rzecz najprościej]. W drewnianych barakach przyozdobionych kawałkami jakiegoś iglastego drzewa szaleją kolędy, nie wiem, czy PAN piotr rubik nagrał już odpowiednio wystylizowaną piosenkę [nie umarł żaden dostojnik kościelny, to chyba przyczyna braku weny u naszego platynowego namiestnika Polihymnii], jednak z wypiekami na twarzy oczekuję aż trafi pod moją strzechę i nieco zneutralizuje pogańskie pobrzękiwania Ulvera. Jak sentencjonalnie mawia baca, czołowy przedstawiciel polskiej inteligencji w szalonych mediach [zaraz po dyrygencie w jarmułce ze skalpu lalki barbie]: jak bóg da, to będzie. Więc czekom pierdząc w stołek, taki ze mnie muzyczny kołek. Joł.

Tymczasem w moim mieście nad ekologicznymi barakami góruje eko-choinka ubrana w ozdoby wykonane przez dzieci z rodzin patologicznych i innych ulubieńców podatników. W gustowny sposób odzwierciedla ich społeczną sytuację - wygląda jak trójkątny śmietnik. Wokoło na klęczkach bansują uśmiechnięci emigranci ze wschodu, ilustrując tylko sobie znaną wersję synkopy. Tak myślę, że lepiej byłoby ich podłączyć do światełek w choince, tyle prądu marnują rzucając się torsami pod nogi przechodniów, ale przecież mamy tolerancję i wcale nie musisz pracować, żeby zjeść kebab i mieć białe adidasy. A jeśli pracujesz, to czym prędzej rzuć ten geszeft, wymaluj sobie symetryczne rany na prawej nodze i hajda lansadami między auta w korek, będzie na nowe ortalionowe wdzianko. Pamiętaj - niejeden dobrze wyszedł na motywie deesis, prosić to żaden wstyd, a od pracy tylko się narzeka!
Nie, ja nic nie mam do żebraków, po prostu zazdroszczę im dochodów.

Zajob! Dziś 6. grudnia, 6+6 to dwanaście, czyli 6. 6+6. No jaha, w tradycję chrześcijańską znowu wkradł się Lucyfer, nie pomogły ostrzeżenia rydza, szatanowi nie przeszkadza nawet ban najpiękniejszego z adminów ziemskiego forum, którego ciało złotem a srebrem przetkane jest. Z tego też powodu rozważałam zaśpiewanie Roty, ale dziennikarze Trójki uprzedzili mnie. Po raz kolejny nagrali kultową piosenkę Karp, która jest taka śmieszna, że ho ho! Wszyscy słuchacze najbardziej najlepszego programu polskiego radia stoją w kolejce po autografy wykonawców, przy okazji podziwiając dekoracje w empiku i wspomagając rodzinne domy dziecka. Eh, dobrze, że to radio daje Polakom tak wiele okazji do poczucia się andergrandowym filantropem, można zapomnieć, że poziom owego medium przypomina rozgłośnię zakładową. Chlip, chlip.

[Ale o czym ja w ogóle mówię i dlaczegóż to ah dlaczegóż bluzgi me osiągają zenit semantycznej bagienności? Przecież piszę tylko tekst na stronę sponsorowaną przez Delirium Tremens, czytaną wśród nastoholików kompatybilnych z portfelami rodziców!]

Tak czy srak, już nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie 24. grudnia i wszyscy Polacy zgodnie jak jeden mąż pochylą się na tłustą rybą/opłatkiem, wzajemnie sobie składając życzenia, bo przecież tylko raz w roku zwierzęta mówią ludzkim głosem. Przez resztę roku można monosylabicznie burczeć, trącając przechodniów barem, ale mus to mus - w święta każdy z nas zachowuje się po eleganckiemu.

Tymczasem myślę sobie, co zrobić, kiedy mucha przysiadła na komunijnym wizerunku Chrystusa, trzasnąć klapką czy nie?

Jak myślicie?
Niechaj pozostanie to nierozkminione wśród kawalkady wyrazów.
Wesołych Świąt, czcijcie świętą Bibiannę.

Piszcie, aż złamiecie pindola
   

Ryjem w Ryj - odcinek 1: Wrzuty i wyrzuty
Pan Jaca mówi:
  Aloha! Mordy Wy Moje!

Jeżeli to, czego nauczyło mnie życie się sprawdzi i dobrze obciągnę Frankiemu pindolka, to te wypociny będą się tu ukazywać w miarę regularnie. I chuj mnie obchodzi czy wam się to podoba czy nie. Jednak jeśli chcecie po mnie jeździć to mailowo, bo kurwa nie czytam waszego chujowego forum.

Tak czy srak wraz z moim chłopakiem Arturem będziemy to się rozwodzić na tematy, które wszyscy mają w dupie.

Dzisiaj właśnie jest wieczór kiedy mam wysrać swój pierwszy tekst. Aby mi się lepiej pierdoliło pije whisky, które powinno znajdować się w barku każdego prawnika, którym oczywiście nie jestem. A wszystko to po to aby PiS ze swoim jebanym ABW po wpierdoleniu się do chaty o 4.36 nad ranem miało co konfiskować. Bo trzeba sobie używać na ludziach, którzy się dorobili, mogą jebać coś więcej niż Szczypińska i stać ich na mercedesa. O kursie na prawo jazdy nie wspominając.
 
Pan Jaca mówi:
  Helouł ;*

Jak już moje kochanie zdążyło napisać, jako że Franki właził mi w dupę jakiś czas temu łaskawie postanowiłem was, niewarte kurwy, zaszczycić możliwością czytania tego, co z siebie wyrzyguję (a jak Jaca nasrał zawczasu- ostatnimi czasy jest tego całkiem sporo). W akcie łaski, postanowiłem też pozwolić pisać mojemu chłopakowi Jackowi, który uwiesił mi się na pindolu i ssał tak długo aż się zgodziłem.

Ja do picia nic nie mam niestety, a szkoda bo do pisania nie powinno się podchodzić na trzeźwo. Całkowicie czystym będąc to można zarywać cnotkę w bibliotece. Ja wolę zaliczać szalety klubowe, bo tam zawsze znajdzie się jakaś kurewka skłonna zrobić loda za drinka, którego i tak po fakcie jej nie postawię.

Chuj jeden nas obu wie, o czym będziemy pisać. Powiem tak: jeśli spodziewacie się jakichś ostrych kłótni, to się srodze, zawiedziecie. Mój chłopak zgadza się ze mną w większości kwestii (inaczej bym z nim nie chodził), więc raczej pochłaniać będziecie kolektywnie spreparowany kał, niż masę małych, osobnych gówienek.

Jak każde niemyte pojeby, które chcą być fajne, przez większość czasu zajmujemy się obrażaniem innych ludzi. Oczywiście tylko w drodze od mamy jednego kolegi do tatusia drugiego.

Wbrew pozorom samo śmianie się z ludzi nie aż tak zajebiste. To, co przyciąga mnie do tej formy bezpłatnej rozrywki to reakcja zwrotna. Są dwie grupy debili: tacy, którzy się oburzają i traktują nas śmiertelnie poważnie i tacy, którzy w żałosny sposób próbują odpowiedzieć.

Ci pierwsi są najbardziej zabawni i najczęściej występujący, co pozwala na wielokrotny orgazm przez uszy jednego dnia. Tego typu ludzie najczęściej mają misję: udowodnić Ci jaki z Ciebie cham i prostak. Urażone poczucie wysublimowanej estetyki zripostują umoralniającym rzygiem, z którego wyniknie, że jesteś niegodny lizać im stóp. A to właśnie oni powinni ciągnąć moją pałę z prawdziwa pasją. Skoro nie wyssali z mlekiem matki żadnych mądrości to może tym organem dotrze im do gardeł napój mądrości.

Postawmy sprawę jasno: to, że jesteśmy zjebani, nie oznacza, że nasze prostactwo nie jest na swój sposób wysublimowane. To nowoczesny oręż ludzi zajebistych, a nie żadna ironia czy inna chuynia. Prostactwo odpowiednio użyte to jedna wielka ironia. Efekt szyderstwa osiąga nie poprzez swój przekaz bezpośredni, a przez obnażanie braku wyczucia stylu wypowiedzi i intencji rozmówcy przez bandę pozujących na wykształciuchów.
 
Pan Jaca mówi:
  Mądrze prawisz wieśniaku ze stolicy keczupów. Podejmę się śmiałej anal-izy drugiej z tych grup, czyli frajerów, którzy myślą, że są równie zajebiści jak ja. Wystarczy takiemu kolesiowi pojechać prostym jak fiut we wzwodzie tekstem o ruchaniu jego matki, a on najpierw zaczerwienieje jak żołądź przed wytryskiem, a później, powstrzymując się od płaczu jak laski od wyplucia mojej walącej kawa i fajkami spermy, spróbuje zripostować.

I tu znowu mamy dwie opcje, odległe od siebie jak poślady Roberta Biedronia.
Pierwsza możliwość opiera się na erudycji naszego delikwenta. Jeśli czytał on basha, oglądał Drawn Together, South Parka czy choćby jebany Dzień Świra, to pogrzebie trochę w odbytach swoich zwałów mózgowych i wyciągnie jakiś oblepiony gównem i spermą tekst w stylu "zainwestuj w tictaki". Będzie się przy tym zanosił śmiechem nie zwracając uwagi, na to iż z frajera stał się extra-frajerem. Co więcej! Będzie myślał, ze jest równie zajebistym jebaką jak ja i, że wszyscy docenili jego wysmarowany kałem tekst. Plus jest taki, ze im bardziej taki koras lizodup popada w samo zachwyt, tym bardziej można srać mu do gęby a on będzie to łykał ze smakiem myśląc, że to lody waniliowe.
 
Pan Jaca mówi:
  Druga opcja jest równie syfna pod względem wyników, nie myślcie sobie. Tym razem jednak można poczuć trochę litości dla biednej, wielokrotnie przestawianej dupy delikwenta. Z braku Internetu i możliwości ściągania gigabajtów pornoli i aktualnie lansowanych gówien uchodzących za zajebiste nasz bohater nie ma się na czym wzorować. W tym momencie powinien nabrać w usta, najlepiej mojego ożywionego łatwym zwycięstwem kutasa, ale nie. Tapla się w gównie na tyle długo, aż jego przegrzane z wysiłku zwoje, czy inne fałdy sypną czymś, co w mniemaniu naszego buraka jest a)zajebiste b)oryginalne. Tymczasem każdy słuchający rzucanych przez nas wymiocin już po chwili skapnie się, że to nędzna podróba tego, co zdążyłem powiedzieć.

Jak przebiega proces reakcyjny takiego nieudacznika? Strumień moczu zmieszanego z krwią pod wpływem sytuacji stwarzającej zagrożenie buzuje do mózgu. Tam odpierdala kiepską robotę, gdyż pozwala się zdominować naszej niewątpliwie lepszej personie i ustala za wzorzec to, co mówimy. Prosty mechanizm psychologiczny i źródło problemu zarazem. Gdy ja mówię do Jacy w chwilach miłosnego uniesienia "wyżej dupę", to nie oburzam się, gdy po zamianie ról on wyda podobnie brzmiącą komendę. Dał sobie narzucić moją ramę dyskusji, ale ze względu na nasze intymne relacje jestem mu to skłonny wybaczyć. Co innego koleś, który usiłuje mnie zmiażdżyć, a zamiast tego powiela to, co sam mu mówiłem.
 
Pan Jaca mówi:
  Taka cipka niestety znów źle kończy. Podsumowując ciężko dziś o dobrego konkurenta do obrażania siebie i swoich rodziców. A jeśli już przy tym jesteśmy, to chciałbym nawiązać do wrzuty, która przewijała się już kilka razy przez ta dyskusje. Mianowicie do wypominania oponentowi, iż posiada ten sam kompleks, co pewien grek z tragedii Sofoklesa (taki jestem kurwa oczytany!). Regułą jest, iż dużo silniejszy jest semantyczny ładunek w słowie "mama" niż "stara".

No bo kto obraża się w dzisiejszych czasach na tekst "Twoja stara klaszcze u Rubika"? Toć nawet moje nieślubne dzieci w przedszkolu rzucają w siebie takimi tekstami niczym politycy łajnem. Za to gdy już wymienić wulgarną "starą" na "mamę", która przecież kojarzoną jest z najlepszymi chwilami dzieciństwa cały tekst nabiera nowego, jebiącego po dupie, znaczenia. Gdy dodamy do tego wątek seksualny, a najlepiej podważymy to, że wasz kochany tata jest naprawdę waszym genetycznym ojcem otrzymujemy mieszankę wybuchową. A gdy już naprawdę chcemy być wrednymi chujami, niczym Benedykt dla wyznawców Allacha, to wątpliwie przyjemne spłodzenie was przypisujemy sobie.

Tym sposobem jesteśmy cwaniakiem jebiących waszą mamę na oczach tatuśka, który jest zbyt pizdowaty by zareagować. Oczywiście, aby wrzuta była dobra potrzebne jest wyczucie chwili i idealny moment, w którym można jebnąć tekstem niczym chujem po buzi.
 
Pan Jaca mówi:
  Tak, technika to rzecz najważniejsza. Dobra wrzuta łączy kontrast i element zaskoczenia. Musi być jak mała, słodka uczennica katolickiego gimnazjum, która sama nakierowuje kutasa w swoje kakaowe oczko, a na koniec dopełnia pozytywnego obrazu całości stosunku oblizując po połykaniu.

Należy jednak pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze, wrzuty są jak wieczorna masturbacja - nie można przesadzić z długością. Nie można ślizgać się na własnym gównie zbyt długo, bo w końcu wylądujemy na tej samej srace, albo skończymy tłumacząc komuś, gdzie leży kawałek, który przed chwilą butowaliśmy.

Druga kwestia, to ilość abstrakcji. Posługując się kolejną zajebistą analogią: abstrakcja we wrzucie jest jak szpara dmuchanej lali - z każdym kolejnym stosunkiem jest coraz gorsza i daje biednemu, zadeklarowanemu onaniście mniej radości. Nie należy przesadzać.

Warto też postawić na prymitywizm, jako solidną podstawę, wokół której obudujecie główną część wrzuty. Nie rozumiem popierdoleńców, którzy próbują kłócić się w wysublimowany sposób. W końcu porządna kłótnia polega na obrażaniu się, a tu lingwistyczny atawizm jest bardziej wskazany niż odsysanie tłuszczu waszym dziewczynom. Technik jest równie dużo, co hojnych gejów pukających regularnie Jacę.
 
Pan Jaca mówi:
  Na zakończenie dodam jeszcze, że idealną wzutą jest pojechanie komuś po wadzie fizycznej. Jak widzicie, że koleś jest opasły jak wieloryb na wybrzeżach Irlandii, to szydzicie z niego, że jest gruby. Jak koleś jest niski to proponujecie mu zakup topora i wyprawę na gobliny. Jak jest garbaty, to pytacie czy często lubi się tak skradać. I tak dalej, do usranej śmierci. Pamiętajcie, że im mniejszy ktoś ma na coś wpływ, tym bardziej to poczuje. Będzie go to bolało bardziej niż chuj w dziewiczej piczce za pierwszym, magicznym, razem.  
Pan Jaca mówi:
  Jak wynika z powyższego wykładu, nie jest łatwo obrazić kogoś tak, by to było celne i zajebiste.. Jednak pomimo tego, że wasze przeżarte telewizją intelektualne horyzonty są równie wąskie jak kanalik słuchowy jednej z moich byłych lasek (a był to już jedyny wąski otwór w jej ciele) razem z Jackiem wpoimy wam w gardła odpowiednio duże dawki spermy, które pozwolą podnieść poziom żałosnych wrzut, jakich używacie.  
Pan Jaca mówi:
  Z drugiej strony możecie też stwierdzić, że nasze porady są bezużyteczne jak fiut papieża. Jednak wtedy spróbujcie nam wrzucić, a zobaczycie, że nie jest to takie łatwe. Amen.  
Pan Jaca mówi:
 

Na dzisiaj to wszystko. Jeżeli się państwu podobało i zobaczycie mnie kiedyś na ulicy, to możecie podejść i zacząć pieścić moje uda i pośladki. Jeżeli nie, to najzwyczajniej mam na to wyjebane.

PS. Na zakończenie taka rodzynka, a raczej rodzyn z gadugadu: Jaca 0:35:39
Napisanie tego zajęło ci dokałdnie tyle czasu, ile mi robienie kupy

Jaca 0:35:43
znaczy, że to niezłe gówno

Humor śmieszne debile

Komiks internetowy Następny komiks internetowy. Śmieszne obrazki !