
![]() |
![]() |
|
|
![]() |
||
Wsadź sobie choinkę w dupę - wysrasz dość iglastą kupę. |
||
|
Ludzie lubią myśleć o sobie, że kierują się w życiu zdrowym rozsądkiem. Dlaczego więc rok w rok kupują i wstawiają sobie do domu ścięte drzewo? Uwiedzeni W połowie listopada, czyli miesiąca zwyczajowego opadu liści, dzięki specyficznemu wydziałowi, który niedawno ukończył wujek M., miałem okazję nachlać się w zaciszu plebanii. Totalnie na krzywy ryj, choć wcale nie na partyzanta. Zbieżność z popularnym w pewnych kręgach kulinarnych (przypalone kotlety mielone, kartofle obficie podlane tłuszczykiem) polskim serialem jest w tej historyjce absolutnie niezamierzona. W każdym razie, picie nie na swój koszt armaniaku za 270 zł per butelka uważam za szczytowe osiągnięcie kubków smakowych. A przynajmniej tej ich części, odpowiedzialnej za najebkę i doznania jej towarzyszące. Ksiądz prof. prowadzący zabawę na plebanii zapodawał również z dyni. Oczywiście krem, a cóżby innego? I również w tym przypadku me podniebienie przeżyło grzeszną ekstazę. Dodatkowe punkty lansu pan ksiądz zgarnął za szowinistyczne podejście do zgromadzonych kobiet. Dosłownie dało się wyczuć ducha Zwyrola. A może po prostu to była siarka...? Można więc z całą stanowczością stwierdzić, iż zostałem najnormalniej w świecie uwiedziony przez księdza. Osobę, która perfidnie wykorzystała moją i MADnessa słabość do alkoholu, zamiast pomóc nam w wyzbyciu się kolejnego zgubnego nałogu. Kiedy butelka z magicznych zakątków Francji (przy okazji: Francuzi to pedały) ukazała nam swoje dno, przyszedł czas na inne trunki. Wybaczcie, że nie podzielę się z wami ich nazwami. Zważywszy na wchłonięty woltaż w ogóle jestem happy, że pamiętam fakt ich spożywania. Nie rozumiem tylko, dlaczego rano miałem nieco krwi w majtkach i jakieś skrzepy w odbycie. Sranie przez kilka dni nie stanowiło przyjemności. Uwiedzenie mnie alkoholem, a drogim alkoholem w szczególności, nie należy do rzeczy nadmiernie skomplikowanych. Stawiam śmiałą teorię, że z tym zadaniem poradziłyby sobie w odpowiednich okolicznościach przyrody nawet wasze szanowane w pupę rodzicielki. Optymistycznie zakładając, że nie są jeszcze zajęte klaskaniem u Rubika. Patrząc na całe to gówno powyżej, zastanawiam się czemu wciąż nie wypełniłem aplikacji do seminarium (a skoro mowa o Duchovnym, to oczywiście wypożyczyliście już z torrentów Californication?). Powszechny homoseksualizm nie wydaje się znacznym problemem, bo b) dziwki lecą na sutannę Bycie osobą powszechnie uważaną za zawodowego debila może mieć swoje wady. Znajomi wierzą, że mają prawo i obowiązek dzwonić o każdej porze dnia i nocy, z przewagą nocy, z radością dzieląc się informacją, że właśnie są najebani. To bardzo fajnie, tylko dlaczego od razu zakładają, że chcę o tym wiedzieć, szczególnie o 2:14? Z pomocą przychodzi przysłowie "What goes around, comes around" - jak mawiają za oceaniczną miedzą. Potem dorzucają jeszcze zazwyczaj "I'll kill ya, muthafucker!", "Bam-bam-bam" oraz kilka prostackich sampli i ani się człowiek obróci, a już ogląda czyjąś lodówkę w MTV Cribs. Osobiście preferuję więc rodzime "Nawarzyłeś piwa, więc je wypij", szczególnie jeśli mówimy tu o piwie Żywym lub prosto z wrocławskiego Spiża. Sam sobie zgotowałem ten los, lansując się na turbozjeba, toteż nie powinienem się dziwić, ani mieć nikomu za złe, że budzi mnie o dziwnych godzinach i bełkocze w słuchawkę. To spostrzeżenie prowadzi mnie prosto do refleksji, że ostatnio gardzę imprezkami, w jakimkolwiek miejscach uznawanych za publiczne. Szmul nie mam już po co zarywać, bo mam swoją. Muzyki mogę i wolę posłuchać w domu. Publiczne bałnsowanie, nigdy nie było moją mocną stroną i wymagało znacznego poświęcenia, a przynajmniej kilku minut aktywnego stresu. Takiego wewnętrznego głosu mówiącego "OK, może wyglądasz jak debil, ale przynajmniej sobie pomacasz". W podstawówce kilka razy się udało. Choć nigdy nie dotarłem do drugiej bazy. Wspominając to... to właściwie nie przypominam sobie dotarcia do jakiejkolwiek bazy. Apogeum zabawo-wstrętu osiągnąłem w tym roku na ślubie mojego rodzonego brata. Nie dość, że poszedłem spać o 22:00, to jeszcze (wielokrotnie) poproszony do tańca przez naprawdę dobrą szmulę, notorycznie udzielałem odpowiedzi odmownej, chowając się fizycznie pod stołem biesiadnym. Kompromitacja pro publico bono zawsze przychodziła mi z pewną lekkością. Ktoś znający DT mógłby pomyśleć, że taki stan zdziczenia osiągnąłem przez typowe dla siebie spożycie. Nic bardziej mylnego. Byłem trzeźwy jak przeciętny ksiądz po kolędzie. Jeśli przez wasze głowy choćby prześlizgnął się cień podejrzeń, że coś tu dzisiaj zmyślam, nie doceniacie mojego lenistwa. Wymyślanie rzeczy to coś przekraczającego możliwości pewnych osób, do grona których się zaliczam. Zdecydowanie łatwiej opisać i skrytykować jakiś osobiście przeżyty i przerzuty shit. Ewentualnie, ale tylko ewentualnie, doprawić szczyptą autoironii, aby nie wyjść na kompletnego dupka. Stąd na przykład ta wstawka o pękniętym odbycie. Ej, ej... fajne to słowo - dupek. Niemalże brzmi dumnie. Trochę odeszło do lamusa, ale chyba warto przywrócić należne mu miejsce, niekoniecznie tylne. W ten oto sposób można na przykład napisać coś o niczym i wydać w formie papierowej jako zajebisty przewodnik po życiu prawdziwego artysty albo nawet lepiej - kreatora mody. Na koniec zostawiam was z pytaniem, małym zadaniem domowym: czy to, że codziennie pije alkohol oznacza, że jestem alkoholikiem czy po prostu Polakiem? Idę się wysrać, P.S. Aktualne wydanie DT dedykuję subtelności i kobiecości Heli w opałach, czyli Annie Guzik. Hura, jesteśmy wreszcie narodem tolerancyjnym! - jak inaczej tłumaczyć podwójną wygraną transwestyty w Tańcu z kurwami? Polakom znowu gratulujemy gustu i umiejętności wysyłania smsów. Listy Skomentujcie je sobie sami, bo mi się nie chce. Pierwszy podoba mi się bardzo i wygrywa nagrodę złamanego chuja im. Tadeusza Rydzyka. Napisałeś: "Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć "raczej degeneracji", ale nie zapominajmy, że dzięki teorii względności Einsteina takie jednoznaczne oceny są nieuzasadnione." Jak typowy humanista-artysta-matoł w dobie postmodernizmu pokazałeś, że masz zamiast głowy kloca. Teoria względności nie mówi, że wszystko jest względne - takie przekonanie bierze się z płytkości tych umysłów, które są w stanie zrozumieć tylko nazwę teorii. Jeśli koniecznie musisz porównywać swoje wnioski z teoriami naukowymi, rób to z sensem. To mechanika kwantowa dopuszcza współistnienie różnych stanów układu (superpozycja), czyli tutaj różnych ocen jednego zjawiska. Pozdrawiam 0xDEADBEEFCAKE PS. Nie trudź się odpisywaniem na tego maila, prawdopodobnie nigdy więcej nie sprawdzę stanu tej skrzynki, założonej pięć minut temu. Onet jest dla pedałów. Chciałem ciebie poinformować, że tu gdzie obecnie przebywam twoje smutne koszulki "MAM WYJEBANE" zrobiły furorę. Chyba kilka ostatnio ludzie zamówili i chcą w nich chodzić po ulicy w Niemczech. Wiec mała sugestia, dzifko, zrób wersję MAM WYJEBANE w językach krajów, do których jest największy odpływ ludzi z Polski. Angielski, Niemiecki, Szwedzki, Holenderski... TO będzie coś! rulka Chciałabym podziękować za koszulkę. Jest... wyjebana. Mieszkam w malowniczo obsranym przez gołębie i inne stworzenia pomnikolubne Poznaniu. W tym mieście ostatnio absurd goni absurd. A już szczytem wszystkiego jest wlepianie 50 złotowego mandatu za siedzenie na trawie przed Operą. Moja babcia siedziała na tym trawniku lata świetlne temu i cieszyła się widokami. Teraz można przycupnąć i czekać na okrzyk: Uwaga, spierdalanka! No i wtedy wszyscy zabierając koce, piwa, psa, dziewczynę tudzież własne nogi za pas po prostu spierdalają. A policja bywa dziwna. Otóż przed wyborami odziana w koszulkę od Was, legginsy (czy coś takiego) i trampki chodziłam po mieście nawołując do głosowania. No i oczywiście, bo jakżeby inaczej, zaczepiło mnie dwóch umundurowanych. Chyba umieli nawet czytać, bo się spojrzeli dziwnie ucieszeni na nadruk (dobra, przyznam że nie miałam stanika, a zimno było, wobec czego całkiem ładnie na literkach odznaczały się znajome kształty). Stwierdzili, że zakłócam spokój i że mogą mi wypisać mandat. Ja im na to, że jedyne co mogą, to mnie niecnie w krzakach wykorzystać. Na co jeden z nich, wyraźnie poruszony... zaprosił mnie na kawę. Pierdolone zboki :] Spojrzałam na nich lekko zniesmaczona, jak już proponowali, to może konkrety, a nie kawa z makdonalda. Nic nie mówiąc oddaliłam się zanim zdążyli cokolwiek jeszcze powiedzieć. Dziwny jest ten świat, powiadam Wam. Pokazałam mamie wywody MADnessa. Potem siedząc przy piwie zaczęłyśmy rozmowę na podobne tematy. Nagle moja ukochana mamusia powiedziała: - Ty, jak bibliofil zbiera ksiażki...to pedofil co? Zbiera dzieci? Przyznam ze zbiła mnie z tropu. Teraz już wiem czemu mam w mózgu tak najebane. Dobra tyle. Bo ja tu sie wysilam, zamiast iść sie napić, a i tak tego nie przeczytacie. A chuj. Buenas Noches. siwucha0.7 Tak, na samiutki, samiuteńki koniec. Bo we wstępniaku fajnie jest napisać co się dzieje w "redakcji", kto szama kokę z parapetu i dlaczego znowu boli mnie dupa. Więc w telegraficznym skrócie: 1. MADness kocha nas jak Irlandię, a Irlandię jak nas, więc spakował kolekcję noży i pojechał w chuj. Spoko, ciekawe kiedy wróci. Ksiądz powiedział, że zdziwi się i pomyśli o rzuceniu sutanny, jeśli przed 2010. 2. Ryjem w ryj, czyli Teraz Oni - dwóch nowych idiotów na pokładzie. Urzekł mnie blogasek, rozpoznałem talent i oczywistą fascynację DT, więc postanowiłem wykorzystać. Jeśli pisanie wyjdzie im tak dobrze, jak udawanie gejów to nie mam się o co martwić. To nie koniec nowości. Jest jeszcze nowa dzifka, pierwsza dzifka na DT ze swoimi własnym cyklem, nie tylko menstruacyjnym. Przywitajmy zatem Szopę oklaskami naszych pindoli! Typiara jest mega-wkurwiająca na forum i okrutnie przemądrzała, więc pomyślałem, że pasuje tutaj jak chuj do rękawiczki. Niech wystarczy wam info, że czyta Bogurodzicę dla przyjemności - to chyba wiele wyjaśnia.
|
| Zryte Berety Spedalona ciota |
![]() |
||
| Tym razem w Zrytych beretach dotknę kwestii, która nieraz już gościła na łamach DT. Homoseksualizm - bo o tej formie zjebania traktuje niniejszy tekst - jest tematem bardzo wdzięcznym, aktualnym i wiecznie kontrowersyjnym w kato-zaściankowo-konserwatywno-homofobicznej Polsce. | |||
|
Swego czasu właśnie tematyka homoseksualna wyzwoliła we mnie chęć 'wyrzygania' czegoś. Zatem jest to dla mnie poniekąd powrót do korzeni. Niestety, nie wiem dokładnie co trzeba zrobić, by zostać prawdziwym gejem lub lesbą. Poprzestanę więc tradycyjnie na liście motywów przydatnych, aby wczuć się w klimat i pełniej zrozumieć jak zryte berety maja homoseksualiści: - muza: jebany Elton John, George Michael, Coldplay, Placebo lub, w najgorszym wypadku, Ona jest pedałem Elektrycznych Gitar, - książka Lubiewo, najlepiej pożyczona, bo trzeba być pedałem i to jednym z tych głupszych, by wydać świadomie pieniądze na to ścierwo. Wiem to od Rutka, którego gust (lub jak niektórzy wolą - brak gustu) odpowiada mojemu, zatem jego ocena jest dla mnie wiążąca. Aby zostać homo nie wystarczą proste metody, jak zabawa własnymi genitaliami. Mimo iż gardzę masturbacją, jako niedoskonałym, żałosnym substytutem prawdziwego rżnięcia, to musze przyznać, że i ta forma seksualnej aktywności była mi przez pewien czas bliska, podobnie jak większości facetów, a także i kobiet, choć te z niezrozumiałych względów nie mówią o tym tak otwarcie (pierdolona, udawana i typowo babska pruderia.). Stąd pewny jestem, iż nawet częsty kontakt z własnym, stojącym, żylastym kutasem i otaczanie go swoistą sympatią nie musi wcale wzbudzać w osobie masturbatora pociągu względem genitaliów i/lub odbytów innych mężczyzn. Co więcej, zabawa własnymi zwieraczami i prostata także tego nie gwarantuje. Analogicznie jest w przypadku dam. Wszelkie przejawy ich autoerotyzmu - mimo, że w mej opinii niepotrzebne, bo przecież zawsze znajdzie się jakaś pomocna dłoń, język lub prącie - nie oznaczają wcale, ze dana biatch wykluczy mężczyzn ze swego seksualnego menu. A może z pedrylami jest tak, jak z wampirami? Trzeba być zerżniętym przez jakiegoś, aby stać się jednym z nich?! Otóż życie dowodzi, że bycie wyjebanym przez osobę tej samej płci lub ruchanie kogoś takiego także nie jest równoznaczne z definitywnym przystąpieniem do klubu homosów. To że człek chlapnie raz czy drugi gin, nie oznacza od razu, że porzuci swa ulubiona whiskey. Zatem TO musi być choroba! Całe to 'homo' towarzystwo cierpieć musi na jakieś wrodzone wady mózgu lub/i mieć ostro najebane w genach. Póki nie pokroi się kilku tysięcy pederastów i nie sprawdzi się co konkretnie mają zjebane w dyni, póty - dla dobra populacji - wypadałoby trzymać te chorobowe ludzkie anomalie w skrzyniach, piwnicach, ewentualnie w beczkach lub chociaż gettach. Tak przynajmniej zdają się często uważać do bólu zdrowi, niczym rasowi Aryjczycy tzw. "normalni" ludzie. Homoseksualizm to także dzieło szatana. Katechetka miała chyba jednak rację. Tylko opętany może brać się za ruchanie osoby tej samej płci. Dzieci z tego bowiem nie będzie, nie ma zatem mowy o nowym wyznawcy, parafianinie, podatniku, konsumencie. Nie jest to więc prawdziwie ludzka, etycznie dobra seksualność, skoro z założenia wykluczona jest prokreacja. Wiedząc, że facet zapychający drugiego faceta, czy też lachon ujeżdżający drugiego lachona przy pomocy sztucznego penisa zamocowanego na biodrach, nie są w stanie spłodzić bachora, to oczywistą oczywistością jest, iż czyniąc to dobrowolnie - grzeszą i to ciężko. Zatem to grzeszne, chorobliwe wynaturzenie zasługuje na odpowiednią ocenę. Nie możemy pozostawać bowiem obojętni czy też nieświadomi. Stajemy się wtedy współwinni złu. Niechaj więc zapłoną stosy!!! Jedynie ogień może oczyścić grzeszne dusze i brudne ciała homosów. Niechaj ich przepełnione bólem krzyki oznajmiają światu jak bardzo źli byli oni i jak zajebiści jesteśmy my.Dzięki telewizji, prasie, a konkretne dzięki wypowiedziom różnych 'mondrych' osób (np. polityków), powszechnie wiadomo, że geje to potencjalni pedofile. Skoro biorą się bowiem za osoby tej samej płci, to mogą zechcieć dobierać się do dzieci. Idąc dalej tym tropem, drżeć o swój żywy (lub martwy) inwentarz powinni także rolnicy. Napalony, wyposzczony gej lub lesba spędzający wakacje w gospodarstwie agroturystycznym z powodzeniem zajechać może krowę, konia lub inne zwierzę hodowlane. Niewykluczone, że łamiąc kolejne granice społecznego współżycia hordy gejów i lesb rżnąć będą wszystko, co tylko nie jest człowiekiem płci przeciwnej. A od tego już krok do pogromów heteroseksualistów i powszechnej, całkowitej i nieustannej homoseksualnej orgii. Efekt kuli śniegowej rozpoczął się w momencie, gdy homosiów przestano zamykać w psychiatrykach, mordować, piętnować. Tym pieprzonym degeneratom wydawać się zaczęło, że mogą czuć się swobodnie! Poprzewracało się im w głowach. Cóż za nikczemność! No, ale stało się, a ci zboczeńcy zyskali prawa, przywileje itd. Stąd jako prawdziwy tłuk, Polak, katolik, konserwatysta grzmię, ostrzegam, monituje: UWAŻAJCIE NA PEDAŁÓW I LESBY! Praktycznie wszystkie nieszczęścia na świecie wywołane są przez homoseksualistów. Unijna Komisja, zajmująca się kondycja środowiska naturalnego, stwierdziła nawet ostatnio, ze bezpośrednia i największa wina za efekt cieplarniany leży po stronie amerykańskich homoseksualistów. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do dupy. Skoro wiecie jak niebezpiecznym zjebem jest homoseksualista wypada zastanowić się jak rozpoznać takiego zboka. Z własnych doświadczeń wiem, że wśród homoseksualistów dominują mężczyźni. Lesb bowiem ze świecą szukać, a pedał sam się przypląta zawsze. Stad też szczególnie mocno w mych rozważaniach skupię się na homoseksualistach płci męskiej. Podstawowa sprawa - gej śmierdzi kałem. Podobnie jak ludzie uprawiający seks analny. Ci też są zboczeni, ale mniej, bo czasem uprawiają seks oralny i ten prawidłowy - waginalny. Stąd też - opierając się na matematyce - pederaści, preferując anal i uprawiając go częściej niż heretycy, z większą częstotliwością mają kontakt z wnętrzem dupy partnera. Stąd wniosek, że choćby nie wiem jak bardzo zapamiętale szorowali swe pały - ci degeneraci na pewno śmierdzą kupą! Co więcej, oni pewnikiem chcą nią śmierdzieć, by epatować swym pedalstwem także przy pomocy zapachu. Tak się rozwydrzyło to pedalskie towarzystwo. Poza tym geje śmiesznie się poruszają. Naturalne jest, że zmienia się im chód od tego ciągłego bacowania. Ale oni posuwają się w tej szopce nawet dalej. Zapewne całkiem świadomie w sposób charakterystyczny poruszają rekami, trzymają filiżankę itd. Nawet mowa się im zmienia. Wiem, bo widziałem ostatnio w TV taki program, a może komedię... W każdym razie to musi być prawda, skoro w telewizji leciało! Homoseksualiści są przebiegli. W przerwach miedzy zwyrodniałym, brudnym i haniebnym seksem analnym, cioty obracają się w towarzystwie kobiet. Babeczki lubią towarzystwo gejów. Nie muszą obawiać się wtedy, że ktokolwiek zechce zedrzeć z nich majtki lub stanik (BTW: nie rozumiem, co w tym takiego strasznego). A pierdolony gej - niczym pies ogrodnika - sam nie skorzysta, a i innym nie da. Z lesbami jest identycznie. Podsycają tylko wyobraźnie męskich debili. Chuj mnie strzela na myśl o tych biednych, żałosnych samczykach, których marzeniem jest spotkanie z dwiema nagimi lesbami. Jeśli już bowiem mieć fantazje lub marzenia na temat dwóch zabawiających się ze sobą lasek, to niechaj będą to chociaż biseksualistki, do kurwy nędzy! Przynajmniej istnieje minimalna szansa na dołączenie do gry. A propos lesbijek - wieść gminna niesie, że lesba to zwyczajna laska, której żaden facet porządnie nie wyruchał. Zapewne dlatego, że jest zwyczajnie zaniedbaną lub/i wredną pindą. Sukowatość charakteru okazuje się więc kolejną charakterystyczną cechą homoseksualistów, a konkretnie lesb. Charakteryzuje też feministki, co nie powinno dziwić, bo przecież oczywiste jest, że praktycznie każda feministka to potencjalna lesbijka lub chociaż bi. Biseksualiści to temat na odrębny artykuł. Jednakże przy okazji homo-tematu wspomnę tylko, że z moich badań (które przeprowadziłem w ostatnią sobotę pod prysznicem, a więc wyniki są całkiem świeże) wynika, iż biseksualiści to zwykłe cioty/lesby, które nie mają odwagi się do tego przyznać. Jako fan broni palnej i białej muszę z przykrością stwierdzić, iż wizyta w 'military shopie' także obarczona jest ryzykiem kontaktu z pedalską bracią. Niestety - cioty upodobały sobie także militarny styl ubierania się, co dyskredytuje nieco każdego ubranego w moro 'normalnego' człowieka. Dlatego jestem za stworzeniem odrębnego kamuflażu dla homosów. Proponuję rozbryzgi nasienia albo sraki na tle kraciastej kuchennej ceraty. Co z innymi zawodami? Czy pedał może być dobrym nauczycielem? Przecież oczywiste jest, iż ucząc przemycał będzie gejowskie podteksty, próbując przekabacić heteroseksualną dziatwę zepsutym myśleniem. Jeśli więc Twoje dziecko ma zryty dekiel i słabo się uczy, to pewnikiem dlatego, że nauczycielskie grono jest homoseksualne. A co z klerem? Z nimi też pewnie coś jest nie tak, prawda? Oni też są podejrzani. Tyle czasu w seminarium, w męskim gronie, w celibacie - no fuckin way - to wydaje się silnie homoseksualnie. A piłkarze? Albo rugbiści lub zapaśnicy? Ci to dopiero są spedaleni... Kończę tę wyliczankę, kończę ten najbardziej pedalski w mej karierze txt (który jest prawie tak gówniany jak ostatni) i wracam do konsumpcji mojego ulubionego serka homogenizowanego posypanego kakao. Bo tak naprawdę jedyne cioty, które mnie wkurwiają to bezpłciowi ludzie, pozbawieni własnego zdania, charakteru. Jebane ludzkie kalki. I preferencje seksualne nie mają tu znaczenia. |
![]() |
![]() |
| Witam gorąco wszystkich czytelników dziwnych tabletek. Doprawdy, nie wiem jaka siła zmusza Was do lustrowania gałami tego żenującego komiksu internetowego i szczerze mówiąc mam to w dupie, po prostu - jak każda nie szanująca się szmula jestem zDziwiona i mówię Wam to wprost, gdyż uczuć nie należy tłumić. | ![]() |
| Aha, jeszcze może kilka losowo dobranych słów o mnie, byście nie myśleli, że jestem jakąś wyższą formą Zwyrola lub Sado, choć to chyba niemożliwe, żeby pantofelek nagle awansował na półboga. Whatever. Jestem Kasieńką, studentką filologii polskiej na uniwersytecie śląskim, moim hobby jest spanie oraz uczenie się trudnych słów. W przeciwieństwie do 90% czytających DT, zamierzam mieć wyższe wykształcenie, jestem zadbana, czyli wysoce atrakcyjna [kochana, to te 2 cechy niekoniecznie się implikują - przyp. Frankiego] i nie podniecają mnie produkty defekacji. To tyle, jedziemy z tym koksikiem. Gnaj czytelniku przez meandry moich myśli. Idąc przez Katowice - miasto, które dzięki swojemu dizajnowi staje się luksusową wersją płyty chodnikowej, zorientowałam się, że nadchodzi czas świąt bożego narodzenia. [To taka zsakralizowana okazja do wielkiego chlańska, dni na wytrzeźwienie inkluded, ujmując rzecz najprościej]. W drewnianych barakach przyozdobionych kawałkami jakiegoś iglastego drzewa szaleją kolędy, nie wiem, czy PAN piotr rubik nagrał już odpowiednio wystylizowaną piosenkę [nie umarł żaden dostojnik kościelny, to chyba przyczyna braku weny u naszego platynowego namiestnika Polihymnii], jednak z wypiekami na twarzy oczekuję aż trafi pod moją strzechę i nieco zneutralizuje pogańskie pobrzękiwania Ulvera. Jak sentencjonalnie mawia baca, czołowy przedstawiciel polskiej inteligencji w szalonych mediach [zaraz po dyrygencie w jarmułce ze skalpu lalki barbie]: jak bóg da, to będzie. Więc czekom pierdząc w stołek, taki ze mnie muzyczny kołek. Joł. Tymczasem w moim mieście nad ekologicznymi barakami góruje eko-choinka ubrana w ozdoby wykonane przez dzieci z rodzin patologicznych i innych ulubieńców podatników. W gustowny sposób odzwierciedla ich społeczną sytuację - wygląda jak trójkątny śmietnik. Wokoło na klęczkach bansują uśmiechnięci emigranci ze wschodu, ilustrując tylko sobie znaną wersję synkopy. Tak myślę, że lepiej byłoby ich podłączyć do światełek w choince, tyle prądu marnują rzucając się torsami pod nogi przechodniów, ale przecież mamy tolerancję i wcale nie musisz pracować, żeby zjeść kebab i mieć białe adidasy. A jeśli pracujesz, to czym prędzej rzuć ten geszeft, wymaluj sobie symetryczne rany na prawej nodze i hajda lansadami między auta w korek, będzie na nowe ortalionowe wdzianko. Pamiętaj - niejeden dobrze wyszedł na motywie deesis, prosić to żaden wstyd, a od pracy tylko się narzeka! Nie, ja nic nie mam do żebraków, po prostu zazdroszczę im dochodów.
Dziś 6. grudnia, 6+6 to dwanaście, czyli 6. 6+6. No jaha, w tradycję chrześcijańską znowu wkradł się Lucyfer, nie pomogły ostrzeżenia rydza, szatanowi nie przeszkadza nawet ban najpiękniejszego z adminów ziemskiego forum, którego ciało złotem a srebrem przetkane jest. Z tego też powodu rozważałam zaśpiewanie Roty, ale dziennikarze Trójki uprzedzili mnie. Po raz kolejny nagrali kultową piosenkę Karp, która jest taka śmieszna, że ho ho! Wszyscy słuchacze najbardziej najlepszego programu polskiego radia stoją w kolejce po autografy wykonawców, przy okazji podziwiając dekoracje w empiku i wspomagając rodzinne domy dziecka. Eh, dobrze, że to radio daje Polakom tak wiele okazji do poczucia się andergrandowym filantropem, można zapomnieć, że poziom owego medium przypomina rozgłośnię zakładową. Chlip, chlip.[Ale o czym ja w ogóle mówię i dlaczegóż to ah dlaczegóż bluzgi me osiągają zenit semantycznej bagienności? Przecież piszę tylko tekst na stronę sponsorowaną przez Delirium Tremens, czytaną wśród nastoholików kompatybilnych z portfelami rodziców!] Tak czy srak, już nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie 24. grudnia i wszyscy Polacy zgodnie jak jeden mąż pochylą się na tłustą rybą/opłatkiem, wzajemnie sobie składając życzenia, bo przecież tylko raz w roku zwierzęta mówią ludzkim głosem. Przez resztę roku można monosylabicznie burczeć, trącając przechodniów barem, ale mus to mus - w święta każdy z nas zachowuje się po eleganckiemu. Tymczasem myślę sobie, co zrobić, kiedy mucha przysiadła na komunijnym wizerunku Chrystusa, trzasnąć klapką czy nie? Jak myślicie? Niechaj pozostanie to nierozkminione wśród kawalkady wyrazów. Wesołych Świąt, czcijcie świętą Bibiannę. ![]() |

|
|
|
|
|
|
|
|
|
|