Mając trzydziestkę na karku (i nie mówię tu o jakiejś starej świni drapiącej mnie po plecach), mniej więcej od 10 lat żyję z trudną do udźwignięcia wiedzą, że zdecydowana większość współobywateli tej pięknie obsranej planety to zwykli debile, których główne zajecie stanowi bycie bezwolnymi idiotami i - co gorsza - trwanie w tym stanie.

Powyższa diagnoza jest prosta jak tok rozumowania Niesiołowskiego. Powstaje jednak pytanie: czemuż, ah czemuż, tak uważam? Dlaczego tak brzydko piszę o innych, Bogu ducha winnych, współludziach?

Disco RelaxKażdego dnia stawiane są przed naszymi worami szanse do wykorzystania. Ten motywacyjny bełkot rodem z książeczek z serii „Uwierz w siebie dla opornych” i Matrixa ma więcej wspólnego z rzeczywistością, niż się wydaje. Idąc codzienne ulicą, rozmawiając, przeglądając net, omijamy dziesiątki, setki okazji na nową pracę, nowe znajomości, satysfakcjonujący seks, miłość życia, atrakcyjną inwestycję, poprawę czyjegoś/swojego losu. Nie korzystamy z tych wszystkich możliwości – ba, nasz mózg z góry filtruje je nie dopuszczając ich nawet do świadomości – bo próba zjedzenia każdego cukierka w tajemniczym opakowaniu skończyłoby się dłuższym pobytem w zakładzie psychiatrycznym (wraca wątek Niesiołowskiego). Tu i teraz istniejemy tylko w czterech wymiarach i nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego. Musimy wybierać.
Świadome wybieranie prowadzi do zmian. I tu pojawia się problem.

Większość ludzi decyduje się na zmiany w swoim życiu jak najrzadziej. Często dopiero po przyparciu do muru przez sytuację, nie mając innego wyboru. Dlaczego? Bo to boli, myślenie boli, to spory wysiłek. Zwyczajnie się nie chce.

Kurwy, o co tu chodzi?! Narzekacie, jojczycie na swoje życie, jesteście niezadowoleni – przeważnie z wykonywanej pracy i sytuacji rodzinnych – a kiedy stają przed Waszymi głupimi ryjami możliwości - a czasami nawet gotowe rozwiązania – to miast wykazać minimum inicjatywy lub zwykłej ciekawości, od razu chowacie się w obronnych kokonach uprzedzeń, wymówek,  strachu przed porażką, braku wiary we własne możliwości. 
Jest mi Was żal, to jest zwyczajnie smutne.

Oczekujecie sukcesów, polepszenia własnej sytuacji bez minimum wkładu własnego w postaci wysiłku. Jak najczęściej „inwestujecie”? Kupując losy na Lotto i wysyłając smsiki w konkursikach, bo „przecież jest szansa!”. Wierzcie lub nie - nigdy w życiu nie skorzystałem z takich zajebistych okazji. Dlaczego? Bo zwyczajnie obrażają moją inteligencję.  Płacenie za iluzję – to dopiero kretynizm. Ale, jak widać po powszechności loterii, niewielu podziela taki punkt widzenia.

Tak naprawdę większość z Was nie chce nic zmienić w swoim życiu. Jęczycie jedynie „gdyby to, gdyby tamto…”. Na takiej samej zasadzie ja próbuję polecieć na Marsa.

Głupota polega na zamykaniu się na jakiekolwiek możliwości z powodu strachu, uprzedzeń i braku refleksji. Mądrość - na umiejętnym oddzieleniu możliwości, które jesteśmy w stanie wykorzystać od takich, które nie są optymalne dla nas.

Mam wysrane na ludzi, którzy wymyślają wymówki żeby stać po uszy w gównie: brak czasu, ważne sprawy, nie najlepszy okres. Szanuję ludzi, którzy stawiają sprawy jasno, potrafią odnieść się do meritum i realizują swoje koncepcje, a nie bezwolnie poddają się presji otoczenia i własnych strachów. Dla każdego z nas to szambo pełne gówna oznacza coś innego, zasada pozostaje ta sama.

Nie napisałem tego tekstu o wyimaginowanych idiotach oglądających Klan, ale o każdym z Was i o sobie samym. Ci ograniczeni debile są w mojej rodzinie, wśród moich znajomych i stanowią 99% ludzkości. Patrzę na takiego idiotę codziennie w lustrze. Ale – w przeciwieństwie do Was – staram się coś z tym robić.

P.S. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał tej okazji do polecenia dwóch koszulek
à propos:
Prawda w dupę kole Całe życie z debilami

Żeby napisać komentarz musisz się zalogować.

Po co? Bo nie chcemy tu dzieci neostrady i onetowych tłuków.

Nie masz jeszcze konta?
Rejestruj ryja NOW!

Przypomnienie hasła

Koszulki z nadrukiem