Poranna lektura naszego forum (zaraz po masturbacji) stanowi dla mnie źródło inspiracji i często bawiąc - uczy. Tym razem rozrywka zdecydowanie przeważyła.

W temacie Co nowego w tabloidach niejaki kaciun zadał sobie trud skolekcjonowania najbardziej urzekających tytułów, jakie wymyśliła ludzkość od czasów Trybuny Ludu:

Grochówka mogła mnie zabić!

UFO mnie oszukało

Pobił matkę kiełbasą krakowską

and last but not least

Tatuś chciał mnie porąbać

Po lekturze tych frapujących tytułów i nie mniej zajmujących „artykułów” doszedłem do wniosku, że czas zmienić opinię o ludziach pracujących w Fakcie i innych Super Expressach. Oni nie są gnidami, ludzkimi śmieciami, tylko nadzwyczajnymi jajcarzami i mistrzami słownego fechtunku! “Pan Jarosław (58 l.) pokazuje zniszczenia, których w jego kuchni dokonała zwykła grochówka.” - tego nie powstydziłby się Monty Python. Z kilku prostych, zrozumiałych dla ich targetu, słów potrafią skonstruować zabawną, inteligentną i jednocześnie przekazującą całą istotną treść historię. Copywriterzy najlepszych agencji reklamowych płoną i wyją z zazdrości. Zamiast proszku do prania – kiełbasa krakowska. Cóż za wspaniały materiał do obróbki!

„Poważne” media mainstreamowe to też fajny temat do wylania kilku niezobowiązujących wiader pomyj. Kiedyś oglądałem programy informacyjne, czytałem gazety, z przeświadczeniem, że dowiaduję się czegoś nowego, ważnego, istotnego. Po kilku latach przeżuwania tej samej newsowej papki, doszedłem do wniosku, że to wszystko jakaś kupa gówna.

najgorsze jest to, że nic do niego nie mam i jest sympatycznym gościem!Spójrzcie: cały czas maglują w gruncie rzeczy te same tematy. Czasami dochodzi do wymiany bohaterów, podlewa się to innym sosem, żeby sprawić wrażenie serwowania nowego dania. To jednak wciąż ten sam nudny, przesolony kotlet mielony.

Ryje prezenterów i reporterów wygłaszających życiowe mądrości i super wnikliwe opinie to już temat na osobną rozprawkę. Widząc z jakim przejęciem opowiadają o banialukach, niejednokrotnie kompletnie wyssanych z palca, sprawia, że mam ochotę po prostu wysrać się im do szyi. Taki mały fetysz po Duke Nukem.

Pewnie, nie odkrywam Ameryki. Tu chodzi o zarabianie hajsu - stąd takie, a nie inne treści. Ale czasami warto uświadomić sobie podstawowe sprawy, żeby złapać odpowiedni dystans i po prostu wbić w to z czystym sumieniem wielkiego, sterczącego, parującego chuja.

/ zapamiętać: skończyć z ewidentnie pedalskimi konotacjami w tekstach /

Obecnie oglądając Fakty traktuję je tylko jako nieco bardziej cywilizowaną odmianę Faktu. Cóż za ironiczna zbieżność nazw! Z mego ryja praktycznie nie schodzi banan, tak ciesząco durne są te powielane od lat klisze, kalki i powierzchowne opinie uznawane za eksperckie komentarze. Paradoksalnie, najbardziej rzetelny i prawdziwy jest „śmieszny news” na koniec serwisu – nie udaje niczego więcej, niż jest w istocie.

Komentarz do Wiadomości pominę litościwym milczeniem, bo jest to zakład pracy chronionej, a z niepełnosprytnych nie powinno się śmiać. Z kolei Polsatu nie oglądam z defaulta, bo za każdym razem, gdy włączam ten kanał czuję się zbrukany.

Głupszej i jednocześnie większej części z Was kołacze się po pustej głowie pytanie: o czym ten Franki znowu pierdoli?! Czemu nie ma nic o rzyganiu, zwyrodniałych akcjach i ruchaniu w dupę Zwyrola? Cóż, monotematyczność i nudę pielęgnuję jedynie w swoim łóżku, natomiast na zewnątrz pragnę uchodzić za multitematycznego chujka, człowieka renesansu. Stąd dobór poruszanych tematów zależeć będzie od wielu zmiennych, w tym konsystencji mojego kału.

Kto kręci nosem na ten kurs sugeruję zastosowanie się do zaleceń starożytniej maksymy jak się nie podoba, to wypierdalać! Przetłumaczyłem z łaciny, żebyście w mig zrozumieli.

UPDATE: Można powiedzieć, że tytularnie jestem niezłym prorokiem. Minęły 4 tygodnie od wyjebanie powyższego tekściku, a Durczok rozkurwił się na całego. Oczywiście, każdy debil inteligentniejszy o jeden punkt IQ od dowolnie wybranego tipsa Joli Rutowicz tudzież cyca Dody Elektrody rozkminia, że sam tytuł chuja miał wspólnego z zawartością tekstu. Tak naprawdę był wynikiem głęboko penetracyjnych kontaktów z Krzysztofem Jackowskim, który z wyskrobanego z dupy rodzona potrafił przewidzieć wojenkę w Gruzji, choć raczył wspomnieć o tym dopiero miesiąc po fakcie. Szkoda, bo można było obstawić coś u buchmacherów.

Tak czy srak, Durczokowi całe trzy dni zajęło przygotowanie jakże celnej i autoironicznej riposty. W poniedziałkowych Faktach, po całym weekendzie prób zatuszowania wycieku (z dupy), sympatyczny prezenter TVN oznajmił My spotykamy się jutro przy… czyściusieńkim jak niemal codziennie stole…. Szacun! Okrzyki!

A my spotkamy się z wami już przy następnym apdejcie lub na jakiejś imprezie, przy zarzyganym kiblu.

Żeby napisać komentarz musisz się zalogować.

Po co? Bo nie chcemy tu dzieci neostrady i onetowych tłuków.

Nie masz jeszcze konta?
Rejestruj ryja NOW!

Przypomnienie hasła

Koszulki z nadrukiem