sobota 17 kwietnia 2010
![]()
Spoko, spoko, jak sie sprzeda to zacznie przynosić zyski magicznie :D
panie Lechu, panie Jarku,
Wiem, że jestem zmanipulowany i nie dostrzegam stronniczości całych redakcji i poszczególnych dziennikarzy-sprzedawczyków z pewnego układu, również z panów ulubionych kręgów such as Gazeta wyborcza & TVN. Nie mam własnego mózgu, żadnej wiedzy, ani podstawowych zdolności analitycznych, a nawet umiejętność oceniania ludzi po ich czynach, słowach, mimice i mlaskaniu. Mimo nieukończonych studiów wyższych (a tym bardziej doktoratu pisanego na uczelni pod jarzmem PRL), przypuszczam, że posiadam wyższe niż panowie zdolności lingwistyczne. Może nie patrząc razem, ale osobno to chyba jednak tak. Choć rozumiem, że jako bliźniacy jednojajowi musieli się panowie podzielić pewnymi umiejętnościami, skoro wzrostem też.
Już bardzo dobrze zapamiętałem, że pan Leszek jest najważniejszą osobą w państwie Polskim (jedno z kilku największych państw w Europie, a ten kontynent z kolei jest jednym z najważniejszych na świecie!) i pamiętam, że pan, panie Jarku, był również bardzo ważnym premierem, a nawet najważniejszym na równi.
Wiem, że są ludzie którym się udało i że ich sukces nie był wynikiem ciężkiej pracy i talentów, tylko korupcji, układów z esbekami, Związkiem Radzieckim, a w najlepszym wypadku zwykłego szczęścia. Wiem również, że ci, którym się nie udało są tak naprawdę lepsi i dobrzejsi, niż ci, którym się udało, a przez to ich kręgosłup moralny uniemożliwiał im współpracę z wyżej wymienionymi indywiduami. Oni po prostu mieli pecha w życiu i dlatego nie doszli do niczego, oprócz obłożenia własnego balkonu sidingiem i pięknej, haftowanej chusty na telewizorze (zbiera złe promieniowanie i uniemożliwia jego wydostanie się w stronę oczu).
Też często obrażam się na ludzi, którzy nie uznają mojego autorytetu i uważają mnie za nadętego, zakompleksionego, żałosnego kutafona. Jak ktoś mi zaszedł za skórę 20 lat temu (czyli w piaskownicy), to medalu też bym mu żadnego nie dawał. No bo jak to wypada? Skoro Krzysiu zabrał mi piłeczkę albo nazwał moją mamę dziwką to przecież pamiętam i swój honor mam!

Jestem Prawdziwym Polakiem - gdańszczaninem od urodzenia, mieszkam w tym mieście i lubię je. Nikt z mojej rodziny, z dziadkami włącznie, nie był w Wermachcie, ani żadnej innej organizacji obcych, innych, wrogich, złych, gorszych państw. Codziennie oglądam stoczniowe żurawie ze swojego plastikowego okna na Morenie i ten widok podoba mi się. Mimo, że z racji wieku nie mam nic wspólnego z Solidarnością, czuję jakąś koneksję z tym widokiem i dumę.
I tak się zastanawiam, czy mogą mi panowie powiedzieć: ilu z tych zacnych, wąsatych stoczniowców którzy palą teraz opony, drą mordy i płaczą przed kamerami, walczyło za wolność Polski w latach ’80? I co ma uczczenie historii Polski do komercyjnej firmy budującej statki, do której przedłużonej agonii dokładamy z własnych podatków?
Bardzo proszę mi powiedzieć jak mam to rozumieć, bo jestem gupi.
Po co? Bo nie chcemy tu dzieci neostrady i onetowych tłuków.
Nie masz jeszcze konta?
Rejestruj ryja NOW!