środa 20 kwietnia 2011
![]()
Franeczku... No bardzo fajny temat poruszyłeś! Trąci trochę starczymi przemyśleniami w kapciach i przy piecu kaflowym, ale - nie bójmy się tego powiedzieć - młody już nie jesteś. "Idąc codzienne ulicą, rozmawiając, przeglądając net, omijamy dziesiątki, setki okazji na nową pracę, nowe znajomości, satysfakcjonujący seks, miłość życia, atrakcyjną inwestycję, poprawę czyjegoś/swojego losu." Good point. Ale czy Ty, Franeczku, korzystasz z każdej okazji? Dziwką nie jesteś (nie aż taką!) żeby chapać co popadnie, czyż nie? A czasami taka okazja, jest tak naprawdę byle gównem. Nie żebym broniła te leniwe dupska, boziu broń! Ale pszybij pionke za ten akapit - " Narzekacie, jojczycie na swoje życie, jesteście niezadowoleni – przeważnie z wykonywanej pracy i sytuacji rodzinnych – a kiedy stają przed Waszymi głupimi ryjami możliwości - a czasami nawet gotowe rozwiązania – to miast wykazać minimum inicjatywy lub zwykłej ciekawości, od razu chowacie się w obronnych kokonach uprzedzeń, wymówek, strachu przed porażką, braku wiary we własne możliwości." (bardzo długie zdanie baj de łej). Tyle razy słyszałam w swoim obesranym pubie od kilku osób, że pierdolą tę robotę i że mają zamiar odejść. Że się męczą, że są wyzyskiwani i takie tam. Ale siedzą tam już 4 lata. 4 LATA NIEUSTANNEGO MARUDZENIA. To nawet ja nie jestem taką zrzędą, przysięgam. Nie tylko lenistwo trzyma ludzi w miejscu. To wygoda i przyzwyczajenie. Nikomu nie chce się wyrabiać sobie pozycji w innym miejscu. Mają to co jest i po co to zmieniać? Przecież można sobie pomarudzić ale wciąż mieć wypłatę co tydzień i w ogóle. Truposzek ma trochę racji - ten fragment o mądrości i głupocie...przesadziłeś Paulo, pardon, Pawle. ;) Kolega Kosa też powiedział coś mądrego, jak się chce, to można, stara prawda. I tym optymistycznym akcentem, finiszuję, dochodzę i spuszczam się nad tekstem, oh ah! PS TO TWOJE FOTO W TEKŚCIE JEST WYJEBANE :D CZYSTA RADOŚĆ, JAK U DZIECKA, LOL.
Wyrzygane po przeczytaniu: Prawda w dupę kole


